Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 232 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Dolores Jane Umbridge i Megan Wilson przed wizytą w Hogwarcie

wtorek, 28 lipca 2009 21:32
Harr`ego obudziła sowa z gazetą , głośno dobijając się do okna. Chłopak zwlókł się z łóżka i otworzył okno ,wpuszczając pięć sów a każda zostawiła gazetę koło jego kolegów. Podszedł do swojej gazety i ją rozwinął.

PROROK CODZIENNY (wydanie specjalne dla każdego czarodzieja)

Wczoraj w godzinach nocnych, Dolores Jane Umbridge, przejęła Ministerstwo Magii.

Taki nagłówek widniał na pierwszej stronie. Wszyscy chłopcy spojrzeli na siebie nawzajem z przerażeniem. 
-Co się dzieje? – zaczął Neville, jego ciało się trzęsło, a głos załamał.
- Nie wiem Neville, ale wszystko na pewno się wyjaśni – powiedział Ron, zbyt czule, jeśli między nimi są TYLKO kontakty czysto koleżeńskie. 
Harry, Seamus i Dean popatrzyli po sobie.
- Nie, to nie jest chyba kawał, tylko tak na serio – przerwał milczenie Dean - Tutaj pisze, że postanowili zreformować cały świat czarodziejów i na wszystkich stanowiskach zasiadali nowi pracownicy Umbridge. Kurwa, ja miałem już prawie załatwioną posadę w Ministerstwie!
- No to się pożegnasz z ciekawą posadką zupełnie jak ja - dodał Seamus.
- A co ja mam powiedzieć? – zaczął Harry – miałem zacząć kurs dla aurorów a teraz jak ona będzie mieć swoich ludzi wszędzie to mogę się pożegnać. 
- Wiecie, że jest specjalny dodatek o szkole Hogwart? – Ron wyjął go ze środka gazety– a nie ma dodatku Sport, zawsze przeciesz był w poniedziałki… 
Wszyscy chłopcy przerzucili kartki na środek i wyjęli dodatek o szkole. Harry zaczął czytać ale nic za bardzo nie rozumiał, było napisane tym samym stylem jakim mówiła Umbridge w piątej klasie. Jednak jedno było pewne: dobrze dziać się nie będzie. No i w szkole przybędzie od wieczora Megan Wilson.
- Ta Umbridge jest zjebana, przysyła nam jakąś kurwę– zaczął Seamus – przecież ona była kelnerką w Dyskotece. A w szkole puszczała się na lewo i prawo aż wpadła, pewnie była taką naszą Romildą…
- Nie prawda! Ona była normalna –powiedział Harry, broniąc domniemanej matki swojego dziecka, bo nie mógł już wytrzymać jak Seamus na nią najeżdżał.
- Co Harry zabawiłeś się z nią na dyskotece i nie chciała ci dać? – zapytał Dean.
- Nie o to chodzi, przecież nie wiemy jaka była i nie powinniśmy oceniać jej po pozorach.
- Ziemia do Harrego, obudź się, stary! Ona jest człowiekiem Umbridge – stwierdził Ron – ona nie może być ok. chyba, że czegoś nam nie mówisz? Ona nie wie nawet kto jest ojcem jej dziecka. Pewnie paru ją przeleciało i urodził się bachor…
W Harrym się aż zagotowało. Wstał i wyciągnął różdżkę, przytykając jej koniec do gardła kolegi.
- Nie obrażaj małego Jamesa i Megan!
- Harry wyluzuj co cię ugryzło zachowujesz się tak jakby to był twój… - nie dokończył bo Harry walnął zaklęciem w Rona i wyszedł z sypialni. Zostawił swoich kolegów z dość dziwnymi minami. Dlaczego tak się zachował? Wyszedł z dormitorium a nogi same go prowadziły. Był jeszcze ranek, więc korytarze były opustoszałe. Kręciły się tylko po szkole nieliczne grupki starszych uczniów, bo większość była na lekcjach.
  Przecież nie powinien dopuścić do tego, teraz wszyscy się domyślą... Zresztą wszyscy się i tak dowiedzą wcześniej czy później. Musi z kimś porozmawiać, kogoś się poradzić. Jedyną taką osobą jest w szkole Syriusz i od razu skierował się do jego gabinetu. Stanął przed drzwiami i spojrzał na zegarek. Było po ósmej, wyjął mapę aby sprawdzić gdzie jest ojciec chrzestny, ale jego nie było w gabinecie. Są dwie możliwości: albo ma lekcje, albo odsypia wczorajszą imprezę. Zawrócił na śniadanie. Tam było tylko paru uczniów przy stole Hufflepuff i spora grupka Slytherinu. Harry zjadł szybko śniadanie w samotności, czuł że wszyscy obecni go obgadują, Ślizgoni dla zasady a Puchoni, bo z nimi wczoraj wygrał mecz. Po śniadaniu poszedł na porannego papierosa, spławił przy okazji Romildę z powodu złego humoru? A może się zmienił? Jednak ona wydębiła wreszcie od niego fajkę a Harry przynajmniej miał dobrze… (przepraszam nie mogłam się powstrzymać, przez cztery strony, wiem że niecałe bo czwartą dopiero zaczęłam ale chodzi o sam fakt że próbuje zrobić z niego świętego a tak przecież nie jest bo w niebie też nie jest tak super a Bóg ma wady. Przecież nikt nie chciałby być cały czas szczęśliwy i nie mieć tych zmartwień, a to przebaczanie też nie jest takie ok. i jeszcze miłość czy ona istnieje i czym dokładnie jest… chyba się za bardzo rozpędzam i odbiegam od fabuły. Przepraszam już wracam do łazienki w Hogwarcie) 
Harry dokładnie sprawdził na mapie, że nikogo niebyło na korytarzu i wyszedł kierując się do Syriusza bo był on już w swoim gabinecie. Harry zapukał i usłyszał zaproszenie.
- Harry… cześć. Co cię sprowadza o tej porze? Sądziłem że będziesz odpoczywał po wczorajszej imprezie. Pamiętasz chociaż większość?
- No z przebłysków… sporo pamiętam… chyba
W tym momencie Syriusz się zaśmiał.
- Ja pamiętam swoją ostatnią imprezę w Hogwarcie a dokładniej to pamiętam tylko opowiadania następnego dnia co zrobiłem…
- A co ty zmajstrowałeś?- po tych słowach Harrego Syriusz się zarumienił.
- To już nie jest takie ważne. Jednak nie przyszedłeś tutaj rozmawiać ze mną o imprezach? – dodał nagle Syriusz taktycznie zmieniając temat.
- Czytałeś Proroka Codziennego? Ja i wszyscy w moim pokoju dostaliśmy specjalne wydanie.
- Ach no tak… to o to ci chodzi. No nie jestem zadowolony. Słyszałem jaka ta Umbridge.
- Tak ja miałem z nią bliski kontakt nawet aż za…
- No wiem ale ta jej asystentka, Megan. Nic o niej nie wiem, ma rządzić szkołą a sama zaocznie kończy szkołę. Pewnie to taki odpowiednik naszej Romildy był (znowu to samo porównanie, czyżby przypadek?).
- Właśnie w jej sprawie przyszedłem. Poznałem ją w wakacje u wujostwa.
- Ale co ona robiła na Little Whinging? 
- Była na wakacjach u jakiejś rodziny. No i na jakiejś imprezie…no wiesz przespałem się z nią. I to dziecko co ona urodziła jest moje – wypalił Harry „trochę” okrojoną historie swoich wakacji, jakoś nie chciał żeby Syriusz wiedział co dokładnie się wtedy wydarzyło.
- To się zabawiłeś, ale dobrze, że mi to powiedziałeś. I widzisz można się od razu domyśleć co do za dziewczyna…
- Nie ona nie jest taka – zaczął Harry bronić Megan.
- Nie? To dlaczego przespała się z tobą? Swoją drogą myślałem, że się zabezpieczasz…
- Widzisz Syriuszu, nie powiedziałem ci wszystkiego jak było w te wakacje.
- To co pominąłeś? Domyślam się, że byłeś pijany wtedy i ona pewnie też.
- Nie, na Little Whinging przez dwa tygodnie, ta jej kuzynka i jej koleżanki faszerowały mnie czymś. Megan twierdziła, że nic między nami nie zaszło i nie wydawało się wtedy, że jest jedną z tych łatwych. 
- Tak… a ona jest wiatropylna co?
- Nie ale…
- Harry na jakim świecie ty żyjesz? 
- Przestań, ja z nią rozmawiałem w przeciwności do ciebie.
- Nie oszukujmy się. Matka mojego dziecka, o ile to jest twoje dziecko, nie należała do tych cnotliwych.
- Teraz sam nie wiem – Harry zaczął mieć wątpliwości co do Megan – dzięki Syriuszu.
Po tych słowach skierował się do pokoju wspólnego Gryfonów. Tam usiadł w swoim ulubionym miejscu i przez cały czas rozmyślał. O wszystkich tych wydarzeniach z wakacji… a dzięki takiej odległości czasowej nabrał do nich pewnego dystansu. Przecież tam były same dziewczyny a ona mogła udawać, ile razy już nie jedna to robiła, by poderwać jego albo jakiegoś innego chłopaka. Chwyt stary jak świat… Jednak musi być pewien jednego czy mały James na sto procent jest jego synem. Teraz nic nie może zrobić… musi czekać do wieczora, aż będzie kolacja. Poszedł do biblioteki poszukać książki z eliksirem na potwierdzenie ojcostwa. Zajęło mu to sporo czasu, aż do obiadu. Po nim zaczął przygotowania razem z Hermioną i opornym Draco.


Podziel się
oceń
6
2

komentarze (17) | dodaj komentarz

Wielki powrót – czyli dzień powszedni Harrego Potter

sobota, 30 maja 2009 12:03
Dawno nie publikowałam - wiem, postanowiłam dokończyć chociaż tę cześć „Ostatnie tygodnie w Hogwarcie " Ta pierwsza może nie jest zbyt długa ani zadowalająca, ale kolejna powinna być lepsza. Czytajcie i komentujcie.


Harry przez jakiś czas siedział razem z Hermioną i Draco. Jednak po pół godziny zrozumiał, że oni chcą zostać sami. Taki już los samotnego człowieka. Postanowił więc „iść się napić", aby zostawić parę w samotności. Przy barze zaczął się rozglądać i szukać jakiejś dziewczyny do wyrwania, jak to Chłopiec, Który Niestety Przeżył miał w zwyczaju. Jego uwagę przykuła osoba rozmawiająca z barmanem, była to sama Megan, którą widział w gazecie. Podszedł do niej bez namysłu i zagadał.
- Cześć Meg, co tu ciekawego porabiasz? - Harry rzucił żałosny tekst i oparł się o bar ręką w dość słynnej pozie, na która poderwał nie jedną już, nawet opierającą się dziewczynę. Megan odruchowo odwróciła się do Harr'ego.
- Przykro mi - zaczęła współczującym głosem co sprawiło, że Harry uśmiechnął się - ale kurwy tu trochę dalej - te słowa były wypowiedziane o wiele ostrzej, przy okazji wylała resztki swojego drinka na Harr'ego.
 Chłopak chciał coś jej powiedzieć, ale ta szybko wstała i skierowała się do wyjścia. Chłopak szedł za nią i zaszedł jej drogę dopiero koło drzwi.
- Człowieku, czego ty chcesz?! - przekrzykiwała muzykę, a na jej twarzy malowało się zniecierpliwienie.
- Zmieniłem się, napra...
- Tak... wiedziałam twoją zmianę wczoraj - przerwała mu w połowie zdania i odwróciła się, chcąc wyjść, jednak Harry złapał ją za rękę.
- Wtedy chciałem odreagować szkołę- wytłumaczył się.
- Aż tak się stresujesz? To strasznie mi przykro, ale we mnie zrozumienia nie znajdziesz, bo do szkoły nie chodzę od paru miesięcy. Już nie powiem przez kogo...
- Przestań. Porozmawiajmy.
- Tutaj?
- Nie no co ty.
- A gdzie? Hm... pomyślmy... - przełożyła rękę do ust, zmarszczyła czoło, udając że się zastanawia - może by tak w twojej sypialni w dormitorium?
- Czemu nie - odpowiedział Harry nie rozumiejąc ironii jej słów.
- Jakim ty jesteś idiotą! Co ja w tobie widziałam?! - krzyknęła wychodząc z dyskoteki, a Harry ruszył znowu za nią. Szedł tak przez pewien czas.
- Megan, czekaj! Spotkajmy się... może w Dziurawym Kotle jutro po meczu.
- Nie będę na twoje zawołanie!
- Daj mi szanse, lub chociaż pozwól...
- Nie - zatrzymała się, Harry widział, że jest już mocno zdenerwowana - Nie pozwolę ci na nic! Czekałam cały rok. Nie raz miałeś szansę na rozmowę ze mną, nawet widziałeś mnie jak byłam na spacerze z małym Jamesem. Mijaliśmy się nie raz - odwróciła się na pięcie, odchodząc od Harr'ego, który już jej nie zatrzymywał. Wszedł do dyskoteki i usiadł przy stoliku wraz z Hermioną i Draconem.
- Widziałem się przed chwilą z Megan- zaczął się spowiadać.
- Co? Była tutaj? Co zrobiłeś?- zapytała Hermiona za zaciekawieniem. 
- Zaczepiłem ją, chciałem porozmawiać, ale ona nie za bardzo. Spławiła mnie dość chamsko, ale przynajmniej dowiedziałem się, że mój syn ma na imię James.
- Ale ty durny jesteś- odparła szczerze Hermiona- naprawdę, nie wiem jak Ginny z tobą wytrzymywała tyle czasu.
- Możesz jej nie wspominać? Rozmawiamy o Megan, a ja nadal nie wiem o co ci chodzi.
- Ona cię musiała naprawdę kochać, a od miłości do nienawiści jest bardzo blisko- odparła filozoficznie.
- Stary, nie wiesz jak to się robi z takimi laskami? - wciął się do rozmowy Draco - Mam cię wszystkiego uczyć? Przeproś ją, że żałujesz i takie inne pierdolenie.
- No nie wiem czy na nią to zadziała- Harry zaczął wątpić, sposób Ślizgona był zbyt banalny.
- Zawsze można spróbować.
Więcej nie rozmawiali, Draco i Hermiona poszli tańczyć. Harry zebrał się i skierował się do wyjścia. Całą noc rozmyślał o spotkaniu z Megan, usnął dopiero koło pierwszej. Obudził się następnego ranka strasznie niewyspany. Wstał o jakiejś szóstej strasznie się ociągając, przebrał się w strój i udał się na do pokoju wspólnego. Usiadł w swoim ulubionym miejscu przy kominku i wpatrywał się w palenisko, gdzie powinien być ogień a było tylko kilka rozżarzonych węgli. 
(Wiem, że się strasznie rozpisuje nad szczegółami ale jest wiele powodów. Pierwszy to mam pomysł, który wydaje mi się on za nijaki, brak w nim koloru tak jak w moim życiu. Dawno nie robiłam nic spontanicznego, wcześniej było łatwo, a teraz mam dziewiętnaście lat i za dużo myślę. Uwierzcie mi, wiedza jest przekleństwem, nie idźcie do liceum. Tam wam zrobią pranie mózgu i zaczniecie myśleć schematami. Jestem efektem ubocznym demokracji.) 
Harry siedział jak zahipnotyzowany, aż nagle wziął kartkę pergaminu, na jednej stronie było chyba jakieś niedokończone wypracowanie. Sięgnął do kieszeni po różdżkę, którą wymazał zawartość kartki. Chwycił pióro i zaczął pisać. Męczył się z tym listem jakąś godzinę aż podeszła do niego Hermiona, pewnie wybierała się na śniadanie.
- Harry, długo tu siedzisz?- zapytała zaniepokojona zachowaniem przyjaciela. Lubił dłużej pospać, szczególnie po imprezie.
- Kończę list do Megan- odpowiedział ociągając się.
- Pokaż - powiedziała wyrywając kartkę i czytając. Nie protestował.

Droga Megan,

To nic pewnie nie da, ale przepraszam. To nie prawda, że Cię nie wiedziałem. Myślałem, że ta dziewczyna, to ktoś bardzo podobny do Ciebie i to nie jesteś ty, ta Megan z wakacji. Przecież byłaś mungolką wiec co byś robiła w dyskotece dla czarodziei? Jak bardzo się myliłem. Byłem zajęty za bardzo swoim życiem, żeby bardziej się nad tym zastanawiać. Powinienem zrobić coś innego, powinienem zrobić wiele rzeczy. Nic od ciebie nie oczekuje. Tylko mi wybacz.
Harry Potter

- Dobre psychologiczne zagranie, nie poznaje cię, naprawdę. Jeszcze uwierzę, że ty myślisz.
- Jakie śmieszne... naprawdę powiedziała to Pani - Ja - Wiem -To- Wszystko?
- Daruj sobie takie teksty. Zaleciało mi tymi beznadziejnymi blogami z oczojebnym różem na czele..
- Hermi wybacz.
- Nie zaczynaj.
- Przepraszam cię bardzo, ale to ty zaczęłaś. Chodźmy na śniadanie musze jeszcze pogadać przed meczem z drużyną. 
- Nie przesadzaj, jest dopiero po siódmej , a mecz jest o dziewiątej. 
- To chodź wysłać list i przy okazji zapalić.
Tak też się stało, jednak podczas drogi powrotnej spotkali Draco. Było to przed Wielką Salą, cała trójka weszła do środka i usiadła przy stole Gryffindoru. Blondyn zaczął się dąsać, ponieważ bardzo chciał przeczytać list do Megan.
- Draco, nie możesz.... to osobista sprawa Harr'ego- Hermiona zaczęła tłumaczyć swojemu życiowemu partnerowi oczywistą oczywistość, niczym opóźnionemu w rozwoju dziecku.
- Na tyle osobista, że ty mogłaś! A ja nie?
- Malfoy, zrozum. Hermiona to moja przyjaciółka.
- No tak, ta wasza przyjaźń- wywrócił oczami wyraźnie niezadowolony. 
- Misiu przestań się obrażać - zaczęła Hermiona przytulając się do Draco i sięgając ręką po stół. Harry nie chciał wiedzieć, co się będzie dziać dalej ,więc przesiadł się do drużyny, gdzie odbywała się rozmowa o quidditchu, pogodzie i drużynie przeciwników. 
Po śniadaniu udali się na stadion, pogoda była idealna na mecz a komentował jakiś chłopak z Ravenclawu. 
Po meczu, który trwał dwie godziny z wygraną oczywiście Gryffindoru, cała drużyna była szczęśliwa i Harry również. Wszyscy nieśli go na rękach a on unosił Puchar Quidditcha, był szczęśliwy jak nigdy, przez ostatnie dni nie miał za bardzo powodów do zadowolenia. Miał nadzieje, że wszystko się teraz jakoś ułoży. 
Jak często ludzie żyją złudnymi nadziejami na lepsze jutro? Tylko jeśli ono nadejdzie to czy będzie nadal lepsze? Bo przecież ciągle się zmieniamy... cały świat wokół nas się zmienia, mimo że my czasami tego nie zauważamy. 
Tymi słowami kończę swoją pierwszą od dawna notkę. Zapowiada ona co się wydarzy, bo resztę dnia Harry spędził na świętowaniu i nie przejmował się tym co się dzieje za murami szkoły. 

Zbelowane przez: Olcię dn. 30.05.2009



Podziel się
oceń
2
3

komentarze (11) | dodaj komentarz

Ogłoszenie

piątek, 10 października 2008 23:32
Ten blog jest chwilowo zawieszony. Jednak nie przestałam pisać. Bede dalej publikowała na http://huncwoci4.blog.onet.pl/ . Serdecznie zapraszam. Na tym blogu nie wiem kiedy pojawi sie kolejne opowiadania. Jeśli chodzi o te o huncwotach to na 100% dokończe. Jestem już na 12 rozdziale a bedzie ponad 20 (taki mam zamiar pisać)
Podziel się
oceń
2
2

komentarze (10) | dodaj komentarz

Sobotni wieczór

wtorek, 05 sierpnia 2008 14:34

Harry nie chcąc przeszkadzać więcej Draco i Hermionie, odszedł od nich.  Po drodze spotkał jedną z dziewczyn wyrwanych na dyskotece. Zaczął ją „przepraszać” za poranne zachowanie. Puścił jej jakiś głupi tekst, co oczywiście przyniosło rezultat. Przeleciał ją kilkakrotnie w łazience. Tym razem użył gumek, bo nie chciał już więcej wpad, jedna mu wystarczyła.

Gdy szedł na  kolację pozbył się dziewczyny, aby móc usiąść spokojnie obok Hermiony przy stole Gryffindoru. Gdy zaczął jeść dostał wyczekiwaną odpowiedz.

 Harry,Wiele razy chciałam do Ciebie  napisać, jednak nie umiałam się na to zdobyć. Przez ostatnie pół roku pracowałam jako kelnerka na dyskotece w Hogsmeade. Ty mnie ani razu nie zauważyłeś, nawet gdy podawałam ci drinki. Zawsze byłeś zajęty dobrą zabawą ze swoimi „koleżankami”. Dziecko, które urodziłam jest Twoje, ale go nie zobaczysz.. Nie mam zamiaru się z Tobą spotykać.  Teraz mam dobrze płatną pracę,  dom dla siebie i mojego synka (nie Twojego). Jeśli napiszesz to nie wiem czy odpisze, bo jestem strasznie zajęta.Megan 

- Kurwa! Kurwa mać!- zaczął krzyczeć Harry po przeczytaniu listu.

Hermiona wzięła do rąk list i przeczytała go.

- Szczerze to jej się nie dziwię– opowiedziała.

- Wiesz co!? – oburzył się Harry i wstał z miejsca – myślałem, że jesteś moją przyjaciółką.

 Wszystkie głowy zwróciły się w stronę Harrego.

- Usiądź i uspokój się dobrze – powiedziała Hermina zmuszając przyjaciela żeby usiadł i wymieniła spojrzenie z Draco – ja jestem kobietą i wyjaśnię ci to wszystko tylko później – dodała widząc przysłuchujących się niektórych uczniów.

- Tylko, że ja wszystko rozumiem. Uważasz, że to moja wina. Myślisz, że nie czuję się jak ostatni skurwiel?!- wszyscy nadal przyglądali się Harremu, który krzyczał i przysłuchiwali kontrowersyjnej rozmowie.

- Zamknij się i posłuchaj. To nie jest miejsce na takie rozmowy, zjedzmy szybko kolację i idźmy nad jezioro –powiedziała Hermiona. Mówiąc te słowa miała na myśli ”Zjedzmy szybko, bo chce mi się palić.”

Po kolacji, wyszli z Wielkiej Sali i udali się w kierunku miejsca, w którym zwykle palili papierosy.

- Harry czy ty jej naprawdę wcześniej nie zauważyłeś w Hogsmeade? - zaczęła Hermiona od razu po przejściu przez drzwi frontowe.

- Sam nie wiem, może i widziałem, może i nie widziałem… Jakie to ma teraz znaczenie?

- Harry, czy tobie naprawdę zależy na tym żeby widywać się ze swoim synem?

- Wątpisz w to?

- Nie, ale teraz nie możemy zrobić nic, dopiero jak wyjedziemy ze szkoły.

- No wiem rozumiem.

- Co wy tu robicie? – zapytał Draco, który siedział sam i palił fajkę. Wydawał się jakby obrażony. Widocznie sprawy Harrego bardziej absorbowały Hermionę od zaspokojenia swojego chłopaka.

- Przyszliśmy zapalić, a co możemy robić? – odpowiedziała Hermiona chłodnym głosem.

- Zapomniałem czegoś wam powiedzieć… o Ronie i Nevillu…

- …że są razem, wiem – dokończył za Harrego Draco.

- Co takiego? Ron gejem? – zapytała zaskoczona Hermiona – Chodziłam z gejem. Całowałam się z gejem…

- Nie musisz ciągnąć dalej. Domyślam się co jeszcze z nim robiłaś – odpowiedział Malfoy z grobową miną.

- No dobra, ale to gej…

- Wiemy – odpowiedzieli razem Harry i Draco, robiąc głupie miny,

- Tak tylko, że ja z nim spałam! Blee… Rzygać mi się chce!

- No i…

- Gówno  -odpowiedziała Hermiona rzuciła papierosa, przydepnęła go i udała się z obrażoną miną do zamku.

- Minie jej? – zapytał zaniepokojony Draco.

- Powinno…a idziesz może na dyskotekę do miasteczka?

- Bez Hermiony? Obrazi się jeszcze bardziej.

- To może pójdziemy przeprosić ją za jakąś godzinę, półtorej. Akurat zdążę się przygotować.

- No tak włoski ułożyć, nogi ogolić…

-Spierdalaj.

Draco zaczął się śmiać ze swojego wcześniejszego dowcipu i poszedł do zamku zostawiając samego Harrego, któremu zostało jeszcze sporo papierosa.

 

****

Minęło półtorej godziny, a my znajdujemy się właśnie w sypialni dziewczyn z siódmej klasy.

-Hermi…

-Nie mów do mnie tym ohydnym skrótem, którego używają trzynastolatki pisząc o nas blogi!

-Przepraszam kochanie, wybacz… - Draco klękał przy łóżku od pięciu minut przepraszając swoją dziewczynę – Chodźmy na dyskotekę do Hogsmeade. Zrobię wszystko. Twoje słowo będzie dla mnie rozkazem.

-Zastanowię się, daj mi jakąś godzinę i dam ci odpowiedz, jak będę miała ochotę Czekaj na mnie przy portrecie – rzuciła Hermiona i blondyn wyszedł z dormitorium uśmiechając się, bo wiedział, że ma już ją w garści.

 

****

Po godzinie.

- Ile można się szykować? Miała godzina być. Jak długo można golić nogi?- zaśmiał się Draco do Harrego.

- Sorry, ale to ja na ciebie czekałem pół godziny.

- No tak… ale ja jestem arystokratą, mam niebieską krew a ty…

- Ty uważaj bo Hermiona jeszcze to usłyszy i będziesz mieć przejebane- zaczął się  brechtać Harry.

- Ta… Dopiero będę mieć, jak ojciec się dowie, że znowu wróciłem do Hermiony.

- A co jeszcze nie wie? Czyżby słynny Draco Malfoy bał się swojego starego? – zażartował Harry.

- Ty też byś się go bał, muszę to ukryć przynajmniej przez ten tydzień. Jak skończę szkołę to mi może nagwizdać.

Harry zaczął się śmiać z Dracona i jego miny, dobrze wiedział, że po szkole to będzie tak samo trudne.

 

****

 Czterdzieści pięć minut później.

- Jestem – powiedział Hermina z uśmiechem na ustach – długo czekaliście?

- Nie no co ty skarbie – powiedział Draco patrząc na zegarek z głupią miną i całując ją na przywitanie.

- To co idziemy? Jest w pół do dwunastej.- zaakcentował ostatnie zdanie Harry.

- Oczywiście. I uporałam się z myślą, że chodziłam z gejem. W sumie jak teraz o tym myślę… przecież to było oczywiste. Nigdy nie był dobry w łóżku.- zaśmiała się. Draco zrobił dumną minę, a Harry stłumił brecht, nie chcąc prowokować żadnego z nich.

Cała trójka udała się na trzecie piętro, a później z piwnicy Miodowego Królestwa. Stamtąd podążyli w kierunku dyskoteki.

 
Podziel się
oceń
5
1

komentarze (17) | dodaj komentarz

Szokujące wiadomości

wtorek, 29 lipca 2008 20:16

Harry wyszedł z gabinetu profesor McGonagall. Po całym zajściu z Ginny, czuł się dziwnie, jakby był na krawędzi i musiał podjąć ważną decyzję w swoim życiu. Myślał tak, bo mu się nudziło i nie wiedział co robić. Zdjął więc pelerynę niewidkę i udał się na błonia radosnym, sprężystym krokiem. (czyli takim wkurwiającym jak Luna Lovegood w ekranizacji Zakonu Feniksa) Jednak gdy szedł tak korytarzem, przechodząc obok jednej z  klas usłyszał głosy. Często słyszy takie rzeczy, zazwyczaj jednak w swojej głowie, więc zdziwił się dlaczego tym razem są na zewnątrz. Czyżby udało im się uciec?

 Ciekawość Harrego wygrała. Zdecydowanym i zamaszystym ruchem, założył pelerynę niewidkę. Drzwi do klasy były lekko uchylone (jak zawsze w tego typu scenach), kucnął przed nimi i obserwował rozmowę Rona z Nevilla.

(- Harry! Już jesteś? słyszysz nas? – zapytał Ron odwracając się w kierunku drzwi.

- Tak. Doskonale. Kontynuujcie – odpowiedział Harry.) (Żarcik oczywiście.)

Dopiero teraz nasz upośledzony wzrokowo bohater w soczewkach kontaktowych (fioletowych pewnie;) ) zauważył, że obaj chłopcy byli do siebie przytuleni.

- Ron kocham cię i chce być z tobą, ale czy to możliwe?

- Oczywiście Neville, po szkole zamieszkamy razem.

- Jak to będzie wyglądało? Co powie moja babcia?- wyszeptał Neville przerażonym głosem.

- Nie przejmuj się – Ron popatrzył czule na swojego ukochanego i odgarnął mu włosy z czoła – jakoś to będzie. Ważne, że się kochamy i nic nas nie rozdzieli…

- A co powie twoja rodzina?- zapytał Rona.

- Mam to gdzieś. Liczysz się tylko ty, mój kochany Nevillu.

Harry nie wytrzymał, musiał odejść, bo zaczęli się całować. Zaczęło mu się zbierać na wymioty. Ta cała scena odbije się na psychice naszego głównego bohatera. Odszedł od tej klasy i skierował się do pokoju wspólnego Gryffindoru. Po drodze zdjął pelerynę niewidkę, gdy znalazł się przed portretem Grubej Damy, podał hasło, wszedł do środka i od razu skierował się do schodów prowadzących do jego sypialni, gdzie w kufrze schował pelerynę. Rozejrzał się po pokoju, spojrzał na rzeczy Rona i Nevilla. Na szafce u Longbottoma leżał nowy „Prorok Codzienny”. Na pierwszej stronie była wielka fotografia jakiejś grupki ludzi, a po środku niej kochana i niezapomniana Dolores Umbridge. Ona najbardziej przyciągnęła jego uwagę, może dlatego, że była ubrana na różowo, a może dlatego że jej ryj należał do wąskiej czołówki najbardziej znienawidzonych przez niego gęb.

Podszedł do szafki wziął gazetę i zaczął przyglądać się zdjęciu. Usiadł na łóżku kolegi  z wrażenia gdy po prawej stronie obok Dolores dostrzegł niesamowicie znajomą twarz.. Była to ta sama dziewczyna, którą zobaczył wczoraj na dyskotece i to ją poznał w wakacje. Była to… Megan.

Teraz wspomnienia z poprzednich wakacji odżyły. Bardziej jednak dyskomfort spowodowany brakiem tych wspomnień z pobytu na Privet Drive.

 „Dolores Jane Umbridge odchodzi z Ministerstwa Magii” Dolores Umbridge wczoraj o godzinie siedemnastej wygłosiła w swojej prywatnej posiadłości przemówienie. Zaprosiła tam wielu reporterów oraz przedstawicieli ministerstwa a zdarzenie było transmitowane przez magiczne radio.            „Przemówienie było dość pouczające. Dolores poruszyła w nim wiele ważnych tematów. Mam na myśli głównie szkolnictwo.” -powiedział nam jeden z gości -„Sam mam dzieci w Hogwarcie i naprawdę przeraża mnie tamtejsza sytuacja” 

            Ta ropucha znowu chce mieszać się w sprawy szkoły, chyba mało było jej ostatnim razem- pomyślał Harry. Przypomniał sobie jak miło potraktowały ją centaury w Zakazanym Lesie i uśmiechnął się do siebie. Potem przejrzał jej  przemówienie, które pod spodem zacytowali. Było nudne jak falki z olejem, więc zaczął przerzucać kartki. Kiedy otworzył ostatnią stronę ujrzał zdjęcia „najbliższych współpracowników” Umbridge. Na jednym z nich była Megan. Zaczął czytać fragment na jej temat.

Megan Wilson (18 lat) urodziła się  we Francji. Uczęszczała do Akademii Magii Beauxbatons skąd została usunięta na ostatnim roku. Powodem tego było zajście panny Wilson  w ciąże, co w tamtej szkole jest niedopuszczalne. Dziewczyna  nie chce ujawnić kto jest ojcem dziecka, a  na ten temat jest wiele teorii. Jedna z nich mówi,  że stało się to przypadkiem, na jakiejś wakacyjnej imprezie. Po porodzie Megan zmieniła jednak swój tryb życia na lepszy. Została zatrudniona przez Dolores Umbridge i szybko stała się jej prawą ręką. „To młoda i bardzo ambitna kobieta, cieszę się, że jest moja współpracownicą”- mówi o niej sama Dolores. 

Odłożył gazetę i położył się na łóżku. Informacje, które przeczytał zaczęły się niebezpiecznie kłębić w jego głowie. Czy to musi się dziać teraz? Tyle rzeczy na raz… Czy to możliwe, że ma dziecko w wielu siedemnastu lat? Nie pamięta za bardzo tej Megan, ale zrobiła na nim dobre wrażenie. Jednak nie powiedziała mu wtedy, że jest czarownicą, a na pewno wiedziała o sławie Harrego.

Siedział na łóżku w szoku, przez parę minut, a może nawet godzin, tego nie wiedział sam. Położył się i patrzył w sufit, myślał o wszystkim i o niczym, zaczynając od tego co stało się wakacje, a skończywszy na Ginny.

- Harry?! Co tu robisz? – zapytał ze zdziwieniem Ron.

- Ja? – chłopak nagle drgnął i wstał – Nic. Leżałem.

Ron popatrzył na niego ze zdziwieniem.

- Niedługo kolacja. Nie idziesz?

- Odzywasz się już do mnie?- zapytał zdziwiony Harry.

- Wiesz… głupio wyszło…  z ta Ginny i… ja ciebie… - Ron stał przed Harrym i zaczął się motać.

- Nie wierze! Ron Weasley chce mnie przeprosić?!

- Tak – Ron spojrzał w oczy kolegi – wybaczysz mi? To było głupie. Sam rozumiesz… wkurzyłem się…

- Spoko – obaj chłopcy uścisnęli sobie dłonie i przytuli –bez przesady bo sobie coś pomyślę- odezwał się Harry przypominając scenę, której niedawno był świadkiem. Znowu zrobiło mu się niedobrze i niezauważalnie wytarł dłoń o szatę. Wiadomo co temu Nevillowi jeszcze robił? Przezorny zawsze ubezpieczony.

- To co, idziemy na kolację?

- Dobra – obaj chłopcy wyszli na schody prowadzące do pokoju wspólnego. Harrego nagle coś tchnęło, wydało mu się bardzo dziwne, że Ron się z nim pogodził.

- Ron, właściwie dlaczego ty się ze mną pogodziłeś? – obaj stali przed drzwiami sypialni dla trzecioklasistów.

- Zrozumiałem swój błąd, chce być dalej twoim przyjacielem.

- Ale ja nim nie chce być – poklepał go po plecach i zszedł sam do pokoju wspólnego zostawiając Rona samego. Uśmiechnął się pod nosem. Uznał, że ta scena wyszła mu wyjątkowo dobrze. Znowu wytarł rękę o szatę, bo chyba dostrzegł coś białego na brodzie Rona.

Podczas pobytu w samotności wiele sobie obiecał i postanowił. Przecież ma dziecko, właśnie dziecko. Wrócił się do sypialni, zobaczył tylko, że kotary na łóżku Rona są zasunięte. Odetchnął z ulgą. Podszedł do swojego łóżka, za nim znalazł swój kufer, w nim pergamin i pióro. Zszedł do pokoju wspólnego gdzie nikogo prawie nie było i zajął swój ulubiony fotel przy kominku. Zaczął pisać list. Z wielkim trudem, w końcu dopiero nauczył łączyć się sylaby w wyrazy. Żarcik, oczywiście…

 Droga Megan,Sam nie wiem od czego zacząć. Przeczytałem dzisiejszego „Proroka Codziennego” i zobaczyłem na jednym ze zdjęć ciebie. Wiem, że nie pisałem i nie dawałem znać o swoim istnieniu. Jestem strasznym dupkiem i pewnie cię wykorzystałem, chociaż tego nie pamiętam.  Ale ty też nie jesteś święta. Nie powiedziałaś mi, że jesteś czarownicą, także tego,  że prawdopodobnie jestem ojcem twojego dziecka. Bardzo mi zależy na szybkiej odpowiedzi z terminem możliwego spotkania.Harry Potter 

To był chyba najgorszy list jaki napisał w życiu. Nadal odczuwał wielką pustkę i zastanawiał się ile szokujących wiadomości jest jeszcze w stanie strawić dzisiejszego dnia. Kiedy skończył, ludzie zaczęli wracać z kolacji. Wstał i udał się do sowiarni wysłać list. Wracając z spotkał Dracona i Hermionę obmacujących się na pustym korytarzu.

- Jesteście… wszędzie was szukam.

- Harry my ciebie też – odpowiedziała dziewczyna odklejając się od Malfoya. (Zabrakło jej po prostu powietrza. Dobra nie rozumiecie, czytałam opowiadanie o yaoi i napisane było tam, że zabrakło im tchu podczas całowania. Nie wiem jak to możliwe, ja przerywam pocałunek tylko jak musze przełknąć ślinę, ale cóż nie wszyscy umieją oddychać nosem ;) (A w nocy to jak niby oddychasz? Ustami? xD)

- Musze wam coś powiedzieć.

- My tobie też. Przerwałeś nam – wtrącił się Draco.

- Nie przejmuj się nim i mów dalej – przerwała chłopakowi Hermiona trącając go łokciem.

- To może gdzieś pójdziemy i siądziemy? Nie lubię opowiadać na korytarzu – powiedział szeptem do przyjaciół wiedząc, że w Hogwarcie ściany mają uszy, a dokładnie obrazy.

- No to wejdźmy tutaj – odpowiedział Draco otwierając pustą klasę i wpuszczając przodem dziewczynę. Za nim wszedł Harry – tylko się streszczaj – dodał gdy już wszyscy byli na miejscu i siedzieli na ławkach. Po jednej stronie Draco i Hermiona przytuleni do siebie, a naprzeciw nich Harry.

- Draco uspokój się! Harry nie przejmuj się nim – powtórzyła któryś już raz Hermiona – opowiadaj.

 

* * *

 

Harry zaczął od tego jak zobaczył Ginny i McGonagall na korytarzu,  skończywszy na artykule w „Proroku Codziennym”. Opowiedział także co działo się w wakacje i wszystko o Megan. Zajęło mu to dość długo, Hermiona z zaciekawieniem słuchała jego opowieści robiąc stosowne miny w odpowiednich wstrząsających momentach. Nie można niestety powiedzieć tego o Draco, który przysnął trzy raz, a może i cztery, za każdym razem kopniakiem lub szturchnięciem łokciem budzony przez swoją dziewczynę.  

- Skończyłeś? – zapytał nagle Malfoy – kochanie możemy już iść?

- Draco! Jak możesz? Harry ma poważny problem!

- No cóż… to niech go rozwiąże, ale bez nas.

- Nie wiem czy dobrze słyszałeś. Harry ma najprawdopodobniej dziecko. Jednak skoro ciebie to tak nudzi to idź sobie.

- Ok. – powiedział Draco i wyszedł z klasy, obdarzył przy okazji Harrego morderczym spojrzeniem.

- Przejdzie mu- powiedziała Hermiona.

-Nie chce być powodem waszego konfliktu.

- Przestań! Wiesz jaki on jest…

W tej samej chwili Draco pojawił się znowu.

- Harry! Zrobiłeś w wakacje jakiejś lasce dzieciaka i nie pamiętasz tego?!- krzyknął nagle.

- Tak.

- He he, dobre. Trzeba było tak od razu.

- A co mówię od piętnastu minut? Zresztą nie ważne... Co mam robić?

- Wysłałeś do niej list to trzeba tylko czekać. Jednak nie tylko to mnie niepokoi…- zaczęła Hermiona.

- A co jeszcze? – zapytali  obaj chłopcy.

- Dolores Umbridge. Czytałam ten artykuł, jak dla mnie to ona zamierza zrobić się Ministrem Magii.

- Taa… ciekawe w jaki sposób, co?

- Ma po swojej stronie czarodziejów, którzy podzielają jej patologiczne poglądy. Ma sporo zwolenników..

- Hermiono to straszne – powiedział nagle przesadnie przejęty Draco – powinniśmy czym prędzej udać się do ministra i go ostrzec!

- Weź się kurwa nie nabijaj się ze mnie, dobra?

- Hermiono to nas nie dotyczy – zaczął tłumaczyć jej Harry – my jesteśmy w szkole. Wątpię czy Dumbledore pozwoli aby ta ropucha znowu wkroczyła  do Hogwartu.

 
Podziel się
oceń
4
1

komentarze (15) | dodaj komentarz

Konkurs

niedziela, 15 czerwca 2008 12:28

Podziel się
oceń
3
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Regulamin

sobota, 07 czerwca 2008 23:23

Postanowiłam stworzyć regulamin, na razie bedzie mały ale zawsze:
1. Jeśli zajrzałeś na ten blog to zostaw ślad w postaci komentrza.

2. Ccecie abym zobaczyła wasz blog napiszcie to w Ksiedze Gości. Dotyczy to także konkursów.

2. Macie pomysły dotyczące mojego bloga napiszcie to. Bardzo możliwe że jakiś mi się spodoba i go wykorzystam.

3. Nota bedzie się pokazywać co dwa tygodnie w poniedziałek. Czyli 5 sierpnia 2008 roku.

4. Coś nie podoba ci się w moim blogu pisz śmiało tylko bez przekleństw.

5. Ten blog powsał na przeglądarce  "Internet Explorer" więc proponuje używaż jej.  Jak używałam "Opery" miałam problemy.

Na razie tyle w przyszłości pewnie powsatną kolejne.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Kogo naprawdę kocha Hermiona?

środa, 28 maja 2008 16:16
No wkońcu jest... zbetowane przez: cudowną wspaniałą, kochaną (tak to chyba lepiało) Olcie. Dzieki wielki :-*


Na kolacji Harry spotkał tylko ściągających. Powiedział im kiedy i o której będzie trening. Wyjaśnił im także, dlaczego mają nikomu o tym mówić. Jednak Rona nigdzie nie było. Harry wyjął mapę i znalazł go w łazience na piątym piętrze razem z Hermioną. Nie chciał im przeszkadzać, bo domyślał się co tam robili razem. Zostali mu pałkarze, więc zaczął gorączkowo ich szukać, jednak zdziwił się, bo nigdzie ich nie było.
- Draco pomóż mi znaleźć moich pałkarzy. To Jimmy Pekaes i Ritchie Coote – powiedział Harry do Dracona gdy obaj siedzieli w jakiejś łazience i palili fajki.
- Kurwa ja też – powiedział Draco patrząc także na mapę. Dostrzegł, że na piątym piętrze w łazience jest Hermiona i Ron. Wyraz twarzy nagle mu się zmienił jednak nic nie dając po sobie poznać ciągnął dalej – może poszli do Hogsmeade.
- Nie. Oni nie są tacy.
- No wiesz cicha woda brzegi rwie.
- Sam nie wiem. Ta mapa nie pokazuje osób które są w Pokoju Życzeń...- rozmyślał Harry.
- Mam ich idioto! Są w pokoju wspólnym Krukonów.
- Po chuj oni tam poszli? –zawołał Harry, ale zmienił się wyraz na jego twarzy, gdy zobaczył, że są w jakiejś sypialni z czterema dziewczynami.
- Harry będziesz musiał powiedzieć im kiedy indziej.- zaśmiał się Draco.
- Dobrzy są...- stwierdził Harry wspominając stare czasy-Wiesz co.. jestem za stary na takie rzeczy.... chyba.... już.
- Ja tam już dawno postanowiłem sobie szukać kogoś na stałe...-oświadczył Draco.
- A Hermiona?- zapytał Harry.
- Sam nie wiem, cały czas jest z Ronem... – powiedział patrząc na mapę.
- No wiesz są parą. Wolno im.
- Taaa masz racje – odpowiedział dość dziwnie Draco, co zauważył Harry i zmienił szybko temat.
- Draco... To Hermiona ciebie wysłała żebyś mnie uratował? – wypalił Harry, męczyło go to pytanie już od dłuższego czasu.
- No wiesz domyśliłem się, że coś jest nie tak, jak wcześniej skończył się trening – zaczął plątać się Draco.
- Ze mną możesz być szczery, sam mi to powiedziałeś.
- Tak ale w innej sytuacji.
- A czym ta się różni? Jak dla mnie niczym- stwierdził Harry, po czym wybuchł- Kurwa Draco czy ona jest tego warta?! Przecież jest z Ronem!
- Wiem nie musisz mi tego przypominać! Idźmy może do Rona i Hermiony. On chciał się z tobą pogodzić...- powiedział Draco ku wielkiemu zaskoczeniu swojego towarzysza.
- Nie mam ochoty…
- Harry kurwa, musisz z nim pogadać- upierał się blondyn.
- No dobra idę... – odparł zrezygnowany brunet i podniósł się z sedesu, na którym siedział.
Obaj chłopcy wyszli z łazienki i skierowali się na piąte piętro. Po drodze jednak dalej rozmawiali.
- Czy będąc z Ginny zdradzałeś ją?
- Co ci Draco chodzi? Takie głupie pytania zadajesz! Jasne, że tak!
- Ja bym teraz Hermiony nie zdradził, wierzysz mi Harry?
- Jasne, że tak, sam teraz jak znajdę sobie wartą mnie dziewczynę to będę jej wierny.
- Tak ja też…- zgodził się blondyn słabym głosem.
- Ale Draco po co ci takie wywody? Co filozofem chcesz zostać? Książkę piszesz?
- Nie tak jakoś... jak szedłem do ciebie to spotkałem Rona. Przez przypadek widziałem jak znika w łazience z Romildą Vane...- oświadczył Draco z obrzydzeniem.
- Z kim jak kim ale z nią?! Co za kutas, innej już nie może sobie znaleźć?
- Też tak pomyślałem i zamroziłem go. Miałem wrócić jak już się z tobą uporam.
- Co takiego?
- Nie wiesz… Ja naprawdę kocham Hermiona rozumiesz to?
-Powiedzmy, że się staram.
Resztę drogi spędzili w milczeniu.

* * *

Tymczasem po treningu Ron wściekły na Hermionę i jej zachowanie, poszedł do jednej z łazienek, gdzie w spłucze były trzymane zapasy z alkoholem. (wieczorek 2006 co za wspomnienia eh.. aż łza się w oku kreci...) Hermiona zeszła ze stadionu i zaczęła szukać Dracona, po pół godzinie spotkała go na jakimś korytarzu. Filtrował z dziewczyną mającą na oko 14-15 lat z Ravenclawu.
- Draco wszędzie cię szukam...- zaczęła przerywając im.
- Co się stało? – zapytał się Draco, natychmiast olał dziewczynę, pozostawiając ją osłupiałą. Wziął Hermionę za rękę i zaprowadził do najbliższej pustej klasy.
- Harry jest w opałach...- zaczęła Hermiona-Ginny i reszta dziewczyn go dorwały. Ona jest na niego wściekła i zrobi wszystko żeby cierpiał.
- Nie wiem czy chce się jeszcze bawić w przyjaciela Pottera. – oświadczył Draco szczerym i poważnym tonem.
- Wcześniej mówiłeś co innego …
- Wiem, ale zrozum Hermiono, ja nie mogę patrzeć jak się męczysz z tym ciotą Weasleyem...
-Draco przestań dobra? Mieliśmy być tylko przyjaciółmi – zdenerwowała się dziewczyna i na chwilę przerwała swoją wypowiedz, nadal patrząc blondynowi w oczy. W końcu oświadczyła dobitnie:
-Za dużo ci mówię, powinnam niektóre rzeczy zachować dla siebie.
- Nie Hermi. Chce być z tobą jak najbliżej, skoro nie możemy być parą zostańmy już....tymi przyjaciółmi. – ostatnie słowo ledwo przeszło mu przez gardło.
- Sam widzisz... zgadzasz się ze mną, więc o co chodzi? Poprosiłam cię, żebyś zaprzyjaźnił się z Harrym w dla niego trudnym okresie. Jeśli nie możesz dotrzymać słowa to powiedz. Ja zrozumiem...
- Obiecałem to dotrzymam słowa, ale myślałem /nie myśl to boli xD/… zresztą nieważne. Gdzie on jest? – powiedział teraz to tonem stanowczym, zupełnie innym niż przed chwilą.
- Na trybunach. – odpowiedziała uśmiechając się z wdzięcznością.
Draco wyszedł z klasy. Skierował się prosto do Sali Wejściowej. Po drodze na piątym piętrze usłyszał czyjeś głosy. Dochodziły z łazienki. Cicho wszedł do środka, po odgłosach doszedł do wniosku że Romildę ktoś właśnie pieprzy. Już miał wychodzić do środka narobić jej przypału, gdy nagle odezwała się druga osoba.
- No Romilda, jak zawsze byłaś cudowna – powiedział głos – myślałem, że po tym jak urodzisz dziecko się zmienisz.
- Niektórzy nigdy się nie zmienią Ronuś.
W Malfoyu zaczęła kipieć wściekłość, gdy tylko to usłyszał. Jak on może się puszczać z inna jak jest z Hermioną? Wpadł nagle do kabiny. Romilda właśnie zakładała majtki, a Ron zapinał rozporek.
- Co jest Ma… - Ron nie dokończył.
- Petrificus totalus – ryknął Draco, Romilda uciekła w popłochu.
- Jaki z ciebie chuj! – Draco dał upust swojej złości. Ron leżał tylko bezruchu nie mogąc wydać żadnego odgłosu – Gdybym ja był z Hermioną, nigdy bym jej nie zdradził, rozumiesz to? Nigdy. -
Draco wyszedł z łazienki zostawiając go. Wsadził go do kabiny, zamknął i wyszedł, spiesząc się na stadion.

* * *

Hermiona została sama w klasie po wyjściu Malfoya. Zaczęła się zastanawiać głęboko nad swoim życiem. Jest już dorosła, kończy szkołę a jak się zachowuje? Przecież musi w końcu wybrać między Ronem a Draco. Jednak to takie trudne, przecież obaj tak samo ją kochają, nawet nie wie czy Ron nie bardziej. Wstała i udała się do Wielkiej Sali na kolacje. Musi wybrać i to szybko, zanim będzie za późno, zanim skończy się szkoła i wszyscy się rozejdą w swoim kierunku. Przecież to są ostatnie dni prawdziwej wolności, a później nagłe zetkniecie się z rzeczywistością. A może już się zetknęła a jeszcze tego sobie nie uświadomiła? Po kolacji poszła w kierunku dormitorium, zaszła jednak do łazienki na fajkę na piątym piętrze.
- Ron...– jęknęła gdy znalazła chłopaka w kabinie, wyjęła różdżkę i odwołała zaklęcie Dracona – Co ci się stało kochanie?
- Jeden koleś zaatakował mnie i zostawił żebym tu siedział.
- Jakiś ty biedny. Powiesz mi kto to był?
- Nie teraz, może później – Ron zaczął całować Hermiona delikatnie po szyi, włożył rękę za bluzkę. Delikatne rozpiął stanik. Hermiona nie opierała się a nawet pomogła ściągnąć chłopakowi bluzkę. (w tych opisach nie jestem za dobra ale jak ten oceniacie, wiem że krótki ale staram się) Po wszystkim oboje siedzieli na podłodze. Hermiona miała głowę na torsie Rona, a ten bawił się jej włosami.
- Hermiona mam pytanie... -zaczął.
-Tak ?
- Wyjdziesz mnie?
Hermionę lekko zatkało, nie wiedziała co powiedzieć, nie spodziewała się tego. No bo przecież kto jak kto, Ron poprosi ją o rękę? Nigdy nie wiedział jak się zachować, był lekko nieokrzesany, to właśnie ją w nim ja pociągało a jednocześnie denerwowało. W przeciwieństwie do Draco... Boże, czemu ja pomyślałam o nim?
- Nie. Kocham Dracona – słowa same wyszły jej z ust, wypowiedziała je bardziej do siebie niż do niego.
- Co takiego? O czym ty mówisz Hermi? – Ron nagle zerwał się na równe nogi.
- Co? – Hermiona oprzytomniała właśnie wyrwana z zadumy, powoli dochodziło do niej co powiedziała.
- Kochanie właśnie oświadczam ci się, a ty mówisz, że kochasz innego?!
- Nie wiedziałam dopiero to sobie uświadomiłam.
- Tak jasne... pewnie mnie z nim zdradzasz i w końcu sumienie cię ruszyło. A wiesz kto mnie tak urządził? Malfoy!
- Nie sypiam z nim... – teraz Hermiona zalał się łzami – naprawdę, uwierz mi. A zresztą nie wierze ci, że to on. Był wtedy gdzieś indziej.
- No tak... pewnie się z nim pieprzyłaś! Po tym jak zachowują się twoje koleżanki i Ginny spodziewam się po tobie tego samego!
- Ja nie jestem taka sama.
- Tak jasne, myślisz że się nie dowiem, że poprosiłaś Dracona żeby zaprzyjaźnił się z Harrym? A może z Harrym też sypiasz?
- Nie sypiam z nim.
- Tak? To powiedz mi i patrz prosto w oczy, przyrzekając na swoje życie, że nigdy z nim nie spałaś!
- Nie mogę…
Hermiona usiadła na podłodze i zaczęła płakać. Wściekły Ron wyszedł z łazienki.

Podziel się
oceń
5
3

komentarze (29) | dodaj komentarz

Informacje

wtorek, 27 maja 2008 19:25

Sredecznie wszystkich zapraszam do gry Hogwart-rpg to link na te sprone http://hogwart-rpg.pl/rejestracja_polecil_33472/
Prosze także o głosowanie na mnie w konkursie na sronie http://www.harry-potter-4ever.bloog.pl/


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (10) | dodaj komentarz

Ginny pokazuje prawdziwe oblicze

poniedziałek, 05 maja 2008 12:36
Hermiona wyszła z komórki na miotły zostawiając Draco i Harrego samych.
- Draco czy ty i ona....? Ze mną możesz być szczery, przecież wiesz.
- Czy to takie ważne? Traktuje mnie jak kolegę. (Tak, oczywiście bez aluzji, ciota ;( )Pogodziłem się już, że nie będzie ze mną, tylko z Ronem.
- Przykro mi – po tych słowach uścisnął Dracona(yaoi się robi czy co? ;D) – chodźmy lepiej do Wielkiej Sali, bo umieram z głodu.
- Spoko. Tylko nie rób tego więcej, bo pomyśle, że na mnie lecisz - odpowiedział odsuwając się od Pottera.
Chłopcy wyszli z kryjówki i każdy udał się w stronę swojego stołu. Harry usiadł w miarę oddalając się od reszty Gryfonów, którzy nie za bardzo chcieli rozmawiać. Po śniadaniu, które było tak naprawdę drugim śniadaniem, Malfoy i Harry udali się nad jezioro. Poszli w takie miejsce aby, przysłonięci drzewami i krzakami, nie byli zauważalni od strony szkoły. Upewniwszy się, że nie będzie ich widać, zapalili papierosa.
- Postanowiłem wziąć cichy ślub z Ginny – w końcu wypalił Harry, bo nie mógł dłużej wytrzymać.
- Ygh… że co? – Draco zaczął dławić się dymem z papierosa.
- To co słyszałeś.
- No cóż twoje decyzja (tak by powiedziała moja przyjaciółka E. , a raczej tak powiedziała na wieść ze zerwałam z H. pierwszy czy drugi raz. Zrywałam z nim więc trzy.. no co? Do trzech razy sztuka. Jednak Draco jest inny...heh) Wiesz... jak dla mnie to pośpieszyłeś się z ta decyzją.... eee...trochę.
- Stary ja znam ją lepiej niż ona sobie zdaje z tego sprawę. – oświadczył Harry.
- Nie rozumiem, i się zgodziła?
- Tak, ale wątpię, że się z nią ożenię, przynajmniej na tym etapie.
- To po co się oświadczyłeś? Nie rozumiem! Przecież to raczej nie twoje dziecko tylko czyjeś inne.
- Właśnie i ja ją uświadomiłem, że wiem o tych zdradach. ale mimo to jestem z nią. W końcu uderzę w jakichś słaby punkt, wiesz niby przypadkiem i pęknie.(lol.... chyba już pękło, skoro jest w ciąży xD)
- No to ciekawe co ona wykombinuje... to takie dwulicowe się zrobiło kurewsko. Ee... sory Harry, nie chciałem – dodał pospiesznie Draco.
- Wiem, jak dla mnie to ona jest kurwą i nie kocham jej już. Jestem z nią, bo....jestem.
- Jeśli jednak się zgodzi na ten ślub... to co zrobisz?
-Nie ma takiej opcji. Do dziś wieczora, jeśli nic nie powie, to cały jutrzejszy dzień spędzę na tym, że będę szukał powodu aby z nią zerwać. – w tym momencie wyjął mapę Huncwotów i pokazał ją Draco.
- Niezły plan. A teraz gdzie jest?
- Pod klasą z grupką dziewczyn.
- Harry jestem pełen podziwu, że tak umiesz świetnie grać.
- Nie umiem… to strasznie trudne, ale konieczne. Ona musi zrozumieć, musi się zmienić.
- Musi przestać się kurwić i tylko tyle. Jak ty siedziałeś w bibliotece, ona zdradzała cię na każdym kroku. W pewnym momencie sam zacząłem się zastanawiać czy ty z nią jeszcze chodzisz jak słyszę od pięciu kolesi, że ja zaliczyło jednego dnia.
Harry przykucnął i ukrył w dłoniach głowę, po chwili jednak...
- Harry to przesiadywanie przy książkach dziwnie na ciebie wpłynęło.
- Zdaje ci się. Przecież nadal pale, pije i imprezuję...
- Nie chodzi o to. Raczej o twoje podejście.
- Bzdury. A ty czemu już nie trzymasz z Crabbem i Goylem?
- Chłopie... przecież ja się z nimi pokłóciłem dobry miesiąc temu. Nie zauważyłeś, bo byłeś taki pochłonięty nauką. (heh... jak to dziwnie brzmi...)
- I tyle mnie ominęło...- westchnął- ale przynajmniej dostane się na kurs dla aurorów. A ty co planujesz po szkole?
- Jeszcze sam nie wiem. Zrobię rok odstępu. Ojciec załatwi mi jakąś lekką robotę w Ministerstwie...
- A później?
- Pomyśle jak będę pracował w Ministerstwie. To co teraz robimy? Mamy tyle czasu wolnego...
- No wiesz rób co chcesz, ja w niedziele mam ostatni mecz w tym sezonie: Gryffindor – Hufflepuff.
- Człowieku wygraną macie w kieszeni.
- No tak ale trzeba trochę potrenować zwłaszcza, że zaniedbywałem ostatnio treningi z powodu nauki.
- Taa i dziwnym trafem Ginny jest ściągającym, przecież ona nie może...
- No nie pozwolę jej grać, i myślę, że to będzie dobry pretekst. Ona tak kocha ten sport, będzie bardzo chciała zagrać w ostatnim meczu w tym sezonie.
- Ty to masz łeb Harry, naprawdę. Ja nie jestem już w drużynie. W sumie to nigdy nie chciałem, ojciec mnie do tego zmusił.
- Ja tam kocham ten sport. Pójdziesz ze mną do sowiarni? Muszę wszystkim wysłać listy o treningu i poszukać zastępczego ściągającego.
- Jasne – odpowiedział i uśmiechnął się mściwie, a Harry to odwzajemnił.
Resztę dnia chłopcy spędzili na włóczeniu się po szkole i błoniach.
Harry z Draco szli pustym korytarzem na trzecim piętrze do przejścia, które znajdowało koło garbu jednookiej czarownicy.
- Harry właśnie dostałam list i przeczytałam ogłoszenie!!! – oświadczyła Ginny po obiedzie idąc pośpiesznie w ich stronę – dowiedziałam się, że idziesz z nim – tu spojrzała na Malfoya z lekką pogardą na twarzy- do Hogsmade, musimy porozmawiać Harry. Ja chce grać, przecież dobrze wiesz jak ja kocham ten sport. Jak mogłeś mi to zrobić?!
- O co ci chodzi Ginny? Martwię się o nasze dziecko. Przecież to normalne, że nie pozwolę ci grać. Jak by coś ci się stało, a w najgorszym przypadku dziecku nie darował bym sobie tego do końca życia...Posłuchaj to tylko jeden mecz – jak dobrze wszystko szło, wręcz idealnie, może za bardzo. Harrego lekko to zdziwiło.
- No tak… - Ginny zamyśliła się – ale pozwól mi zagrać ten ostatni raz.
- Nie ma mowy. Czy ty myślisz o dobru dziecka? – podszedł do niej – Teraz ono jest najważniejsze – po tych słowach dotknął jej brzucha.
- Ja chyba was zostawię.- odezwał się Draco.
- Nie musisz– teraz mówiła zupełnie innym głosem. Jej głowa opuściła się i popatrzyła na rękę Harrego. Dość silnie złapała za jego nadgarstek i odsunęła od swojego brzucha – nie jestem w ciąży – odpowiedziała i spojrzała na niego. Jej oczy były puste, nie wypełniały je żadne emocje. Odwróciła się na pięcie i odeszła.
- Kurwa ale akcja – powiedział Draco.
- W końcu pękła, no cóż myślałem, że nastąpi to dopiero jak będziemy składać sobie przysięgę, ale cóż – Harry wykręcił się nagle w stronę okna. Draco podszedł do niego.
- Czy jednak ty ją… no wiesz… kochasz ją nadal? – zapytał ja patrząc w twarz Harrego i jego zielone oczy.
- Właśnie przestałem. Chodźmy się schlać.
- A trening?
- Faktycznie... ale jedno piwo nie zaszkodzi.

* * *

Po południu Harry poszedł na trening. Wszystko poszło bardzo dobrze, wygraną mieli w kieszeni. Ginny jednak nie zagrała, na jej miejsce miał wejść jakiś uczeń czwartej klasy. Udało się go znaleźć, choć najlepszy nie był.
Następnego dnia Ginny przyszła na trening z Hermioną, Tami, Sisi i Kleo. Siadły na trybunach i robiły scenę...
- Ja bym zrobiła to lepiej!
- Co za beznadziejne podanie, moja matka lepiej potrafi!
To tylko niektóre teksty Ginny. Wszystkie były nieźle pijane. Nawet Hermiona wołała.
- Ale z was cwele, nie umiecie podać do siebie piłki, a co mowa o porządnej grze i wygranej naszego domu!
- Hermi, uspokój się kochanie – powiedział Ron do dziewczyny, do której podleciał – Idź do dormitorium jesteś kompletnie zalana.
- Daj mi spokój! – wrzasnęła na pół boiska – nie będziesz mi rozkazywać. Jestem wolną kobietą. (ale brecht lol xD)
- Dobra jesteś, nie wątpię w to – teraz zwracał się go Ginny i Tami – Weźcie zaprowadźcie ją do dormitorium.
Obie jednak tylko zachichotały podobnie zresztą jak Kleo i Sisi.
- Jak ci coś nie pasuje to mi powiedz to teraz. I nie rozkazuj moim koleżankom! – powiedziała Hermiona.
- Mam cię gdzieś, nie przeszkadzaj mi w treningu – powiedział Ron i odleciał.
- Ja ciebie też! – krzyknęła za nim Hermiona i rzuciła w niego butelką po piwie, ona jednak go nie trafiła. (nie mogę .... chcesz mnie zabić? Ja mam okres już mnie brzuch boli od tego śmiechu..)
Po tym jednak dziewczyny nie zachowywały się ciszej, a nawet wręcz przeciwnie. Zaczęły wszystkich wyzywać. W końcu Harry wkurzył się i chciał je wyrzucić. Jednak na daremnie. Nie mógł sobie poradzić z grupką dziewczyn.
- Oskarżę cię o gwałt! – zaczęła wrzeszczeć Sisi. Złapał ją w pasie i próbował wynieść z trybun. Jednak Kleo złapała go za ręce, Tami za nogi. Sisi w końcu się oswobodziła i rozpięła mu rozporek i zaczynając robić mu loda.
- Kurwa dziewczyny opanujcie się! Kto kogo tu gwałci? – zawołał Harry a później jeszcze głośniej – KONIEC TRENINGU, DAM WAM ZNA… - w tym momencie nie dokończył bo Hermiona rzuciła niego zaklęcie Petrifitus totalus.
- Ja więcej nie mogę... mam chłopaka – powiedziała Hermiona.
- Dobra rozumiemy – odpowiedziała Ginny uśmiechając się do niej i spoglądając na Harrego.
Hermiona odeszła z trybun chwiejnym krokiem, zostawiając Harrego na pastwę napalonych i pijanych dziewczyn.
Teraz wszyscy się pewnie domyślają co się wydarzyło. Harry został zgwałcony i wykorzystany. Najpierw przez Ginny, później Tami i już miała być Sisi kiedy nagle na trybuny ktoś przyszedł.
- Co wy mu dziwki robicie? Drętwota! Drętwota! – Draco zaczął rzucać zaklęcia na wszystkie dziewczyny po kolei. Później odwołał zaklęcie, które unieruchomiło Harrego i podał mu dłoń.
- Dzięki wielkie.
- Nie ma za co – odpowiedział pomagając wstać koledze.
- Chodźmy stąd – obaj chłopcy schodzili z trybun – musze pomyśleć jak zrobić jutro trening.
- No wiesz to będzie trudne, one nie mogą się dowiedzieć.
- Tak, musze pomyśleć jak to zrobić – odpowiedział Harry i się zamyślił.
- To oczywiste trzeba każdego powiadomić na osobności.
- Tak ale jak znaleźć ich wszystkich teraz?
- Przecież masz te mapę Huncwotów.
- No tak, że też o tym nie pomyślałem. Ale chodźmy najpierw na kolacje.

Kolejne opowiadanie za tydzień w niedziele-poniedziałek. Wszystkich, którzy przeczytali to opowiadanie prosze o komentarz.


Podziel się
oceń
5
2

komentarze (17) | dodaj komentarz

Harry budzi się i wszystko staje sie jasne.

poniedziałek, 28 kwietnia 2008 19:55
-Harry czy wiesz kto ci to zrobił? – zapytała się pani Pomfrey, gdy tylko zdążył otworzyć oczy.
- Nie – odpowiedział bez wahania. Mimo, tego co mu zrobił Ron, nie był w stanie wydać przyjaciela.- Moja głowa!! – zawołał gdy tylko spróbował podnieść się z łóżka.
- Leż, miałeś wstrząśnienie mózgu. – odpowiedziała pielęgniarka przygniatając go do łóżka.
- A jak się tutaj właściwie znalazłem i która jest godzina? – zapytał automatycznie, jak tylko zobaczył gwiazdy za oknem.
- Już po dziesiątej, a przyniósł cię tutaj pan Malfoy. Musiałam go wyganiać, bo nie chciał sobie pójść, a siedział tutaj przy tobie ze dwie godziny.
- Malfoy mnie przyniósł?! – zdziwił się Harry. Zaczął gorączkowo się zastanawiać kto jeszcze oprócz jego najbliższych przyjaciół wie o ciąży Ginny. Czyżby już cały Gryffindor, a może już Hogwart? Pani Pomfrey chrząkała poprawiając pościel mu pościel. Dała Harremu jakieś eliksiry, rzuciła parę zaklęć na jego głowę i klatkę piersiową, a potem wyszła i wróciła za chwile z jedzeniem. Harry zjadł kolacje znowu wypił jakieś eliksiry, po których od razu usnął. Nad ranem przez długi czas nie otwierał oczu. Myślał nad wydarzeniami wcześniejszego dnia, które teraz wydawały mu się tylko koszmarem. Ginny jest w ciąży i wie o tym prawie cała szkoła. Jeszcze to zachowanie Dracona… Przyniósł go do skrzydła szpitalnego. Dlaczego to zrobił? Jaki miał w tym cel? I najważniejsze.... czy osoba pisząca to opowiadanie w końcu przestanie bredzić i zacznie pisać do rzeczy… No wiec.... tak wiem w ten sposób nie zaczyna się nowego zdania.

Harry postanowił otworzyć oczy i rozejrzał się w koło. Skrzydło było puste, zza okna słychać było odgłosy uczniów, którzy skończyli egzaminy. Chłopak wstał i zaczął się ubierać, czuł się doskonale, miał zamiar wyjść i wyjaśnić wszystko Ginny.
- Witaj Harry, co ty wyrabiasz?! – odpowiedziała pani Pomfrey, jak tylko zobaczyła prawie już ubranego Harrego.
- Ubieram się bo już wychodzę.- oświadczył.
- Po moim trupie. Mam tu dla ciebie kolejną porcje eliksirów!
- Ale kiedy będę mógł wyjść?
- Jutro lub pojutrze.
-Proszę.... Ja naprawdę czuje się lepiej!
Pani Pomfrey jakby się zamyśliła i odpowiedziała po pewnym czasie.
- Zastanowię się... ale jak wypijesz wszystkie eliksiry i zjesz porządne śniadanie.
- Dobrze, pani Pomfrey- odpowiedział potulnie, mając nadzieje, ze tym ją przekona.
Kobieta wyszła i wróciła z tacą z jedzeniem i jakimiś butelkami. Wszystko postawiła przed Harrym a on wypełniał jak nigdy jej polecenia. Kiedy pielęgniarka wychodziła odebrał swojego Proroka Codziennego. Czytanie gazety przerwał mu Malfoy.
- Siema Harry – powiedział jakby do starego przyjaciela, którego nie widział dość długo. Wszedł normalnie bez zahamowań i usiadł na łóżku obok.
- Draco co się stało?
- Raczej to ja powinienem się ciebie spytać. Ale biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia i to, że leżałeś nieprzytomny na korytarzu ponad dwie godziny...
- Weź może jakoś jaśniej bo ja tu siedzę i nie wiem nic o tym co się dzieje w szkole.
- Przykro mi Harry. To może ci wyjaśnię wszystko po kolei.
- Jakbyś mógł.
- Nie poganiaj mnie i nie przerywaj.
- Ok. ok. już w porządku.
- Zacznę od tego, że cała szkoła wie o ciąży Ginny. Dyrektor, pani Pomfrey, rodzice jej także. Ona ze wstydu nie wychodzi podobno nawet z sypialni.
- Biedna Ginny. –stwierdził inteligentnie Harry.
- No nie wiem czy taka biedna…
- Co masz na myśli?
- No to, że ma kto ja pocieszać, wiesz te jej koleżanki.
- Tak ostatnio one są ważniejsze niż ja.
- A Ron cię pobił bo się dowiedział i nie wyciągnie do ciebie ręki.- zamilkł na chwilę- Mnie też pobił wtedy, jak się dowiedział, że zdradzam Hermionę.... więc witaj w klubie. – powiedział i wyciągnął dłoń. Harremu przejaśniało wspomnienie z pierwszej klasy, gdy w pociągu Malfoy wyciągnął do niego rękę. Tym razem ją uścisnął.
- Dzięki Draco, ale jakoś mi trudno uwierzyć, że TY przyszedłeś tutaj...
- To na prośbę Hermiony. Nadal mam do niej słabość… chyba wiesz co mam na myśli?
- Tak wiem – obaj chłopcy zaczęli się śmiać – Ron chyba nadal nie zdaje sobie z tego sprawy.
- No ona ostatnio nie lubi się nudzić zauważyłeś? To chyba taki wpływ na nią i nie tylko na nią ma Kleo i Sisi.
- Chcesz powiedzieć, że Ginny także jest taka podobna do tej nowej Hermiony?
- No wiesz ja bym z nią nie mógł... przez wzgląd na dawne czasy.
- Kurwa ona jest w ciąży i jeszcze może nie ze mną! Co za dziwka cholerna.
- Uspokój się. Jeśli będziesz przemawiał w gniewie, będą to słowa, których zawsze będziesz żałował.
- Jaki z ciebie filozof od udzielania rad. Ale na pewno ty nie masz jeszcze w tym jakiegoś interesu?
- Nie Hermi, Ginny i reszta dziewczyn boja się powtórki sprzed Wielkanocy... jak próbowałeś się zabić. Nie wiedziały do kogo się zwrócić.
- I akurat do mojego największego wroga?
- Od razu wroga… Chodziło o utrzymanie tempa. Robiąc naturalną selekcje z całej szkoły zostałem tylko ja. ;D
- Dobra rozumiem.
- Koniec wizyty jesteś tutaj już pół godziny. Ten chłopak musi wypoczywać, jak chce szybko wyjść – oświadczyła z oburzeniem pani Pomfrey. Chłopcy pożegnali się, a resztę dnia Harry spędził w samotności słuchając się odgłosy zza okna. Po błoniach spacerowali uczniowie, którzy skończyli już egzaminy. Mogli w końcu odetchnąć świeżym powietrzem, po ciężkich tygodniach zajętych nauką. Harry do końca dnia nie miał żadnych gości ale nie przeszkadzało mu to. Przemyślał wszystko co do Ginny, Hermiony i reszty dziewczyn. Obie zmieniły się, nakładały tyle tego makijażu, aż zaczęło mu to przeszkadzać. Jednak pochłonięty nauką do testów nie wiedział co naprawdę się dzieje. Z dormitorium wychodził rano a wracał wieczorem prawie nie widząc się z Ginny podobnie jak Ron z Hermioną. Teraz nagle do niego to dotarło, że przecież rzadko się uczyła z nimi. Wszystko przejaśniało, jakby właśnie obudził się z jakiegoś letargu.

* * *

Harry mógł wyjść dopiero wieczorem po kolacji, jednak musiał się zgłosić następnego dnia jeszcze raz na kontrolę. Skierował się od razu do dormitorium, które było puste. Pomyślał, że jeszcze trwa kolacja. Stanął przed schodami do sypialni chłopców i popatrzył na sypialnie dziewczyn. Poszedł do Ginny, w jej pokoju było pełno dziewczyn, a wszystkie zerwały się nagle, jak tylko zobaczyły go w drzwiach. Harry bez słowa podszedł do swojej dziewczyny i usiadł obok niej.
- Ginny masz mi coś do powiedzenia? – spuściła głowę nic nie mówiąc – popatrz na mnie...
- O co ci chodzi, po co tu przyszedłeś? – zapytała się patrząc na niego, była bliska płaczu.
Chłopak podszedł do niej, przytulił ją i szepnął prosto do ucha:
- Kocham cię i będę z tobą, ale… - te słowa nie mogły przejść przez usta Pottera.
- Ale co? – zapytała z lekkim oburzeniem.
- Wiesz prawda?! – zapytał a Ginny jakby zamyśliła się przez chwilę.
- Tak wiem – odpowiedziała pocałowali się i zaczęli rozbierać.
- Ale to nie zaszkodzi dziecku? – nagle zapytał zaniepokojony Harry przerywając, jak byli już oboje na łóżku.
- Nie. skądże znowu - powiedziała kładąc się na Harrego i rozbierając dalej.
Resztę wieczoru spędzili razem było jak dawniej, Harry bardzo się ucieszył.
- Weźmy cichy szybki ślub w sobotę? – w końcu Harry wyrzucił to z siebie kiedy leżeli oboje na sobie.
- To jest po jutrze! – oświadczyła zdziwiona Ginny nagle siadając.
- Musimy się śpieszyć żeby brzucha nie było widać, zresztą jak będziemy mieć ślub, twoi rodzice inaczej na to spojrzą.
- Ja chciałam mieć piękny ślub. Z białą suknią, duża liczba gości alby wszyscy wspominali to latami.
- No ale chyba to było przed tym jak zaliczyliśmy wpadkę.
- No tak – Ginny zamyśliła się, wiedziała że jak wyjdzie za mąż to skończy się zdradzanie Harrego, a jak będzie mieć brzuch a potem urodzi dziecko, żaden na nią już nie spojrzy. Harry dobrze to wiedział dlatego wyskoczył z tą propozycją. Oboje siedzieli i planowali dokładnie ślub, a gdy pojawiła się pierwsza współlokatorka Ginny zasunęli kotary.

* * *

Następny poranek był już trochę lepszy niż poprzedni, przynajmniej tak się wydawało Harremu. Obudził się bez Ginny u boku, jednak nie zdziwiło go to bo wiedział, że poszła na lekcje. Wstał ubrał się i zszedł do Pokoju Wspólnego- był tam prawie cały jego rocznik. Ron obdarzył go morderczym spojrzeniem, więc nawet nie próbował jakkolwiek z nim porozmawiać, wiec skierował się prosto do Wielkiej Sali aby coś zjeść. Przy wejściu spotkał Draco i Hermionę- oboje rozmawiali.
- Harry! W końcu cię spotkałam! – powiedział Hermiona rzucając mu się na szyje – Mam nadzieje, że nie ucierpiałeś za bardzo po spotkaniu z Ronem. Próbowałam go powstrzymać ale nie dało się.
- Hermi nic mi już PRAWIE (oprócz ADHD i paru innych chorób wenerycznych ;D) nie jest, pani Pomfrey działa cuda.
- To wy sobie nie przeszkadzajcie a ja już pójdę – oświadczył nagle Malfoy.
- Nie no co ty Draco... – powiedziała Hermiona uśmiechając się do niego – Harremu trzeba wszystko wytłumaczyć.
- Co takiego? Może jaśniej? –zapytał się już lekko podenerwowany Potter.
- Dobra ale nie tutaj i tak już widziało nas parę osób – odpowiedziała rozglądając się – chodźmy tutaj – powiedziała wskazując jakiś gobelin, za którym było tajne przejście.
- Już jesteśmy bezpieczni, wiec proszę o wytłumaczenia.
- Mów ty Hermi, zawsze lepiej przemawiasz.
- Ok. To może wszystko od początku.... Ron podsłuchał moją rozmowę z Ginny w łazience. Pocieszałam ją, że tak zareagowałeś, bo to był dla ciebie szok, że wszystko się pewnie ułoży, ożenisz się z nią i takie tam pierdolenie, żeby się za bardzo nie załamała.- wyznała ZBYT szczerze Hermiona.
- Dzięki wiedziałem, że ....
- Dobra ale nie przerywaj mi. Ron usłyszał nie wszystko ale wywnioskował, że Ginny musi być w ciąży. Usłyszałam trzaśniecie drzwi, ja wybiegłam za nim, jednak go zgubiłam. Musiał wejść przez jakieś tajne przejście. Później pytałam się go co ci zrobił. On powiedział, że to na co zasłużyłeś i że nie jesteś już jego przyjacielem.... –wydusiła z siebie Hermiona. W tym momencie zaczęła płakać. Draco przytulił ją do siebie.
- Czy wy znowu jesteście razem?- zapytał Harry.
- Nie skądże znowu.- zaprzeczył Draco.- No... Resztę znasz, Hermiona przyszła do mnie z prośbą o pomoc. Oboje ciebie szukaliśmy.
- No cóż... teraz właśnie widzę kto zasłużył na przyjaźń i zaufanie. Dziękuję wam.– powiedział Harry, zbytnio się rozczulając.

Podziel się
oceń
3
1

komentarze (18) | dodaj komentarz

Ogłoszenie

poniedziałek, 28 kwietnia 2008 13:03
Dwa opowiadania "Urodziny Harrego" i "Przyjazdy i wyjazdy na Privet Drive" są częścia wakacji i tego co wydarzyło sie na urodzinach. Wcześniej nie mogłam ich znaleźć ale sa. Warto je przeczytać bo w ten sposób zrozumiecie wszystkie opowiadania.
Parę słów do tych co komentują mój blog.
Chciałam podziękować anticipate za miłe komeraże. Twoje pomysły są dobre jednak mam już pomysł co do ciąży Ginny. A tego o tamponach nie wiedziałam. Wszędzie gdzie czytałam (Bravo Girl, Dziewczyna) pisze że mogą używać i dziewice.

A teraz parę słów do dwóch na100latek jak to się nazywają na swoim blogu, czyli Rogacz&Lunatyk. Ja jestem bardo otwarta na SPAM i jak ktoś chce zareklamować swój blog, bardzo proszę. Uważacie że mój blog nie ma nic wspólnego ze światem Rowling. No cóż jesteście dość ograniczone. Przeczytajcie wszystkie moje noty to może zrozumiecie że jest on związany i to bardzo. Jest tutaj tyle magii ile uważam że powinno być. Co do błędów na moim blogu to jest ich mało. Mam dysortografię i każda moja nota jest sprawdzana przez koleżankę, która robi to dobrze z tego co zauważyłam. I ja nie podaje się za kogoś innego. Mam teraz prośbę do wszystkich powiadomcie blog www.ciag-dalszy-hp.bloog.pl o mojej nocie. Mnie niestety zablokowały no cóż skoro się boją krytyki. Jeśli coś wam się nie podoba na moim blogu to piszcie to ja postaram się to poprawić, jeśli uznam że wasza krytyka jest słuszna.

Autorce blogu http://hp-i-czarna-prawda.blog.onet.pl/
Dzięki niej po częsci znowu pisze bo zobaczyłam że sa jeszcze ludzie majacy talent. To blog ukazujący Harrego inaczej niż 
Rowling. Mimo tego jest ciekawy nie to co inne, takich durnych nastolatek majacych 13-14 lat i myślacych ze mają talet.
To tyle nota wieczorem ok 8
Podziel się
oceń
2
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Urodziny Harrego

poniedziałek, 28 kwietnia 2008 12:49
Następnego dnia Dudley chodził z podbitym okiem. Rano spakował swoje rzeczy, powiedział że się wyprowadza i trzasnął drzwiami. Okazało się że daleko nie zawędrował. Dotarł aż do domu swojej sąsiadki Paris Hilton(nie da ci tego ojciec nie da ci tego matka co może dać ci dzisiaj twa bliska sąsiadka). Kiedy Harry i Hermiona wstali na kacu(ja pierdole właśnie jestem w takim stanie i mam siłę uderzać w klawiaturę, często mi się mylą znaki ale to szczegół). Harry zorientował się gdzie może być Dudley i olał go, bo miał teraz ważniejsze sprawy na głowie.(ktoś tu mówi o głowie? Czy 3 ibupromy to za duża dawka naraz?) Harry postanowił na razie nie rozmawiać z Hermioną o tym co się wydarzyło w nocy.
-Masz tu jakiś kefir?- spytała grzebiąc w lodówce.
-Mam poszukaj na dole. Mieszanie brandy, ginu, whisky, szampana, martini i koniaku to chyba nie był dobry pomysł?
-Był dobry do szampana. Tyle jestem w stanie znieść, dziwię się, że nie bełtałam. Harry nie chcę aby to co miało miejsce w nocy znowu się powtórzyło. Będziemy wtedy tego bardzo żałować. To zniszczyłoby naszą przyjaźń. I nie chcę aby Ron się o tym dowiedział.
-Wtedy by mnie zabił... bardzo ci na nim zależy mimo tego co stało się na weselu...
-Sama nie wiem co czuję. Wiem co ty teraz o mnie myślisz, że chcę cię wykorzystać, żeby odegrać się na Ronie za tamto...
-To wygląda zupełnie inaczej. Jakbym ja chciał pocieszyć się z powodu wyjazdu Ginny. Głupia sytuacja i nie powinna się zdarzyć ale Hermiono ja naprawdę coś do ciebie czuję... nie potrafię tego opisać ale...- zbliżył się do niej, spojrzeli na siebie. W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi.
-To chyba Ron- powiedział Harry i poszedł mu otworzyć.
-Siema stary- powitał go Ron.
-Cześć!
-Jest Hermiona?
-Tak przyjechała wczoraj. A co na pewno chcesz z nią pogadać?
-No chcę. A mówiła ci coś? Chyba trochę przesadziłem.
-No i to nie trochę. Pogadaj z nią i sobie to wyjaśnijcie do wieczora bo to jest nie do zniesienia.
-Dobra już gdzie ona jest?
-W kuchni chodź...- i poszli razem do kuchni.
-Cześć Ron -powiedziała Hermiona. Ale on nic nie powiedział. Gapił się na nią. Dopiero teraz Harry się zorientował że była w majtkach i staniku.
-Jak ty wyglądasz? Czemu łazisz goła po jego domu?
-Odwala ci zupełnie? Masz fazę?- odpowiedziała.
-Ron wyluzuj jesteśmy dorośli- wtrącił Harry.
-Ale ona jest moja dziewczyną.
-Nie była bym taka pewna... czy nie jesteś teraz ze świętoszką Gabrielle?
-Ja cię z nią nie zdradziłem! Ile razy mam ci to powtarzać? Ja pierdole między nami nic nie ma!- teraz Ron wrzeszczał.
-Akurat! Widziałam jak na nią patrzyłeś...- Hermiona się rozpłakała.
-Wiecie co idę do sklepu! Trzeba kupić...ee...piwo..- powiedział Harry i wyszedł. Wolał w tym nie uczestniczyć. Wiedział że będą oczekiwali aby stanął po któregoś stronie. Wiedział czego będzie oczekiwała Hermiona... Wtedy Ron poczuł by się zdradzony(dwu znacznie zdradzony ale sam by o tym nie wiedział, że jego najlepszy kumpel ma ochotę przelecieć jego dziewczynę). W głębi serca pragnął aby się nie pogodzili, choć bał się przed sobą do tego przyznać: To dziewczyna mojego kumpla- powtarzał sobie. Ale nie zawsze musi być dziewczyną twojego kumpla- dodał cichy głosik w jego głowie.

* * *
Kiedy Harry wrócił zobaczył Rona i Hermionę całujących cię na kanapie.
-No to już się pogodziliście?- powiedział z udawanym entuzjazmem.
-No nie widać.. -powiedział Ron.
-Dosyć tego bierzemy się do pracy.- powiedziała Hermiona odklejając się od Rona.
-No właśnie. Jest tyle do zrobienia...- powiedział Harry
-To kupiłeś to piwo?
-Ciekawe jak? Nie jestem pełnoletni u mugoli trzeba mieć osiemnastkę..
-O kurwa, ale oni są pojebani- oświadczył Ron.
-No to co robimy? Chyba nie będziemy siedzieć przy herbatce?- powiedziała Hermiona.
-Mam pomysł, napiszę do Freda i Georga żeby przyjechali wcześniej. Oni mają 19
-A mają coś takiego jak dowód osobisty?- zapytał Harry.
-No nie bardzo. To chyba coś mugolskiego?- odpowiedział Ron.
-Tak Ronuś takie plastikowe coś- zażartowała Hermiona.
-Ale Fred ma mugolską dziewczynę. Jest od niego starsza. Ona może nam kupić.
-No to załatwione. Napisz do nich żeby wpadli wcześniej. Tutaj dwie ulice dalej jest monopolowy.- powiedział Harry.
-OK. Gdzie jest Hedwiga?- spytał Ron
-Na górze.

* * *
-Gdzie ty mnie prowadzisz? Ale lipa będzie... o kurwa... niedobrze mi... bełtnę ostrzegam- pierdolił Ron prowadzony przez Harrego i Hermionę po schodach na górę. Jak można się domyślić impreza się rozkręciła. Było ok. 11. Ron niestety przesadził (mieszał piwo z wódką na zmianę z różnymi drinami których nazw nie pamiętał lub nie znał w ich skład wchodziły{tequila, martini, wermut, likiery, wódki ziołowe, koniak, szkocka i dżin, porto, sherry}), tak oblewał pogodzenie się z Hermioną .Ona była z tego powodu wkurwiona. Zaprowadzili go do pokoju Harrego, jednak już tam ktoś był. Przeszkodzili Lavender Brown która przyszła z McLaggenem. Oczywiście z nim też była w tym pokoju wykorzystując łóżko Harrego do pogarszania i tak swojej zszarganej opinii o naczelnej dziwce Gryffindoru. Harry bez słowa zamknął drzwi a oni i tak tego nie zauważyli zajęci sobą.
-Chodźmy do pokoju Dudleya- powiedział Harry
-Ok. tylko jak tam ktoś będzie to się wkurwię on jest okropnie ciężki...- powiedziała. Ron już nie kontaktował i ledwo trzymał się na nogach
-To tutaj- powiedział Harry otwierając kolejne drzwi. Tym razem była to Luna i Neville.
-No kurwa czy oni powariowali?
-Cii nie przeszkadzaj im, idziemy dalej. Przeszli kawałek.
-Czemu ja mam się z nim użerać. Tylko tracę imprezę. Co jest za tymi drzwiami?
-Łazienka a co?
-Ładuj go tam. – odpowiedziała stanowczo.
Harry otworzył drzwi i zapalił światło.
-Wwalimy go do wanny i idziemy tańczyć, tak?
-A żebyś wiedział.
-Ale ja żartowałem.
-Ale ja nie.- Harry przeczuwał, że to do czegoś prowadzi wiec posłusznie wrzucił Rona do wanny. Ten się w niej ułożył i natychmiast zaczął chrapać. Wyszli stamtąd i zeszli na dół. Muzyka grała bardzo głośno.(a miał nie dotykać wieży).

* * *
-Gdzie się nauczyłeś tak tańczyć?- spytała Hermiona.
-Jak byś wypiła tyle co ja to też byś umiała tak tańczyć.
-Już jest 12.
-I co z tego? Daj z tym spokój...(jeszcze ma gadkę po pijaku, ale Voldi jeszcze nas dziś zaskoczy).- użył zaklęcia napełniając pustą butelkę(zgadnijcie czym? Wodą tak, tak). -Ale zajebiście jest móc używać magii kiedy się chce...
-Mam ochotę zrobić coś szalonego!- powiedziała dziwnym głosem.
-No chyba się najebałaś.
-Harry ja już nie mogę...
-Co niedobrze ci?
-Nie o to chodzi. Nie mogę tego wytrzymać.
-Czego? Chodzi ci o Rona?
-Nie o Rona. O to co czuję od tego wesela... do ciebie. Myślałam, że mi się wydaje, ale wczoraj.... wczoraj... Gdyby nam Dudley nie przeszkodził... - Złapała go za rękę.
-Chodźmy na górę.-zaproponował patrząc jej w oczy.
-Przednia myśl(tak naprawdę powiedziałaby świetny pomysł ale moja kumpela się usarała żeby dodać tu ten cytat z Robin Hooda).
- Harry pociągnął jej rękę i poprowadził w stronę schodów. Nie przejmowali się tym że ludzie to widzą. I tak wszyscy byli ujebani, zresztą kto by podejrzewał, że Harry Potter zdradzi swoją dziewczynę i przyjaciela. Nikt, nawet oni sami, ofiary przelotnej namiętności, która dopadła ich w dla obojga tak trudnym czasie. Harry zaprowadził ją na górę, do sypialni Vernona i Petunii. Była pusta. Gdy tylko zamknęli drzwi, zapanował nad nimi zwierzęcy instynkt(był taki film „Nagi Instynkt”... ciekawe o czym). Hermiona pierwsza go pocałowała. Położyli się na łóżku(o kurwa, ale jazdy Dursleyowie wodne mieli łóżko wiecie?). Harry zaczął rozbierać Hermionę z krótkiej niebieskiej sukienki, całując ją nie tylko w usta(cenzura) (ostatnia uwaga dla nie zgorszonych zaistniałą sceną, którzy od samego początku uważali, że jest to opowiadanie erotyczne. Jednak jesteście w błędzie. Nasza twórczość jest ostra, po to aby się przy niej wyśmiać. Jest to absurdalna aluzja do zdemoralizowania ówczesnej młodzieży, któremu my, autorzy, również ulegliśmy. Nie mówię tu o puszczaniu się jak bohaterowie naszej opowieści, ale wszelkie używki oprócz narkotyków stosujemy. Nie da się od tego uciec. Jednak nasi bohaterowie również mają uczucia. Nie trzeba ich potępiać. Oni sami się prędzej czy później nawrócą. Jak się potem okaże raczej później niż wcześniej...)

Kiedy było po wszystkim długo leżeli bez słowa na łóżku.(chciałam tu napisać jak Hermiona mówi Harremu że jest w TYM lepszy od Rona, ale wtedy miałby zbyt dużą pewność siebie, która byłaby zgubna w tej sytuacji, bo coś ważnego wydarzy się jak wyjdą WRESZCIE z sypialni. Więc załóżmy że sobie tylko tak pomyślała.)
-Pierwszy raz zdradziłam chłopaka. I to jeszcze twojego przyjaciela. Czuję się podle.
-A ja? Szkoda gadać.. ja Ginny nie zdradziłem po raz pierwszy. Przyznam się przed tobą szczerze spałem z Romildą Vane i kilkoma mugolskimi dziewczynami (nie licząc chłopców, no co? koleś lubi eksperymenty). Nie jestem tym szlachetnym, Harrym Potterem, który zasługuje na sławę. Teraz na pewno zmienisz o mnie zdanie.
-To cię teraz zatnę. Ja spałam(nie licząc Rona) z Krumem, McLaggenem i z.... Malfoyem. To z nim się wtedy spotykałam. Teraz ty na pewno zmienisz o mnie zdanie.
- Co? Z Malfoyem? Przecież on cię nienawidzi!- wybuchnął Harry. Usiadł na łóżku. Poczuł do Malfoya ogromną nienawiść. A pomyśleć, że kilka miesięcy temu czwarty człowiek na jego liście „Wrogowie do wykończenia”(Na pierwszym Voldi na drugim Snape na trzecim Bellatriks Lastrange ), przeleciał jego najlepszą przyjaciółkę a teraz (bał się użyć tego słowa ale ja się nie boje bo jest ono odpowiednie)... a teraz jego kochankę. W tej sytuacji zazdrość była jak najbardziej odpowiednim uczuciem.
- Harry nie wkurwiaj się. Mieliśmy być wobec siebie szczerzy. Ja ci nic nie powiedziałam na Romildę, a wiesz, że jej nie lubię.
-Dobra... sory, ale przeżyłem szok. Nie wnikam w szczegóły, a to już CHYBA skończone??
-Tak. Już dawno. Teraz znowu zaplątałam się w trudny związek (z braku lepszego słowa, bo to raczej układ żeby nie znudzić się w łóżku ze swoimi obecnymi partnerami)
-Żałujesz?
-Nie. Ale musimy to utrzymać to w tajemnicy. Zniszczymy życie swoje, Rona i Ginny.
-Wiem Hermiono... masz rację, jak zwykle.- nagle pomyślał o Ginny. Co ona może teraz robić? Hermiona przytuliła się do niego, pocałował ją. (cenzura ZNOWU, bo nie chce mi się znów opisywać ich stosunku płciowego, albo raczej jak do niego doszło, ponieważ znowu komuś przyjdzie do głowy, że to opowiadanie erotyczne, a tak nie jest.)

* * *

Tymczasem Ginny... siedziała na plaży z Wiktorem Krumem. Było ciemno. Wymknęli się z hotelu. Pan Weasley spał.
- Może jeszcze wina?- spytał
-Co ty chcesz mnie upić?
-Ależ skąd ja tylko proponuję...(akurat, chcesz ja upić gnoju a potem wykorzystać)
- Jesteś bardzo piękna. Nigdy nie spotkałem dziewczyny o tak żywiołowym temperamencie. (teraz zaczyna bajer, który jest taki beznadziejny jak napój gazowany colopodobny „bajer” za 1,20zł ) Twoje oczy są...- tutaj Ginny uznała że zatopienie się we własnych myślach będzie bardziej produktywne niż słuchanie go, więc słuchać przestała...
- Dzięki ale po co te komplementy. Nic nie zyskasz... wiesz, że jestem z Harrym.
- A mam cię przekonać, że nie masz racji?
- W czym?
- W tym, że nic nie zyskam.- powiedział i pocałował ją. Ginny nie mogła mu się oprzeć. (Harry już dawno jej nie bzykał) (aby nie pisać monotonnie cenzura napiszę że w tym momencie uprawiali seks na plaży, przy blasku księżyca. Może jestem obcesowa, ale po co macie mi wypominać, że to opowiadanie erotyczne. To, że bohaterowie współżyją ze sobą średnio 2 razy na 1 stronę tego opowiadania to nie czysty przypadek, jest to konieczne, aby podkreślić rozwiązłość dzisiejszej młodzieży. Jeśli się z tym nie zgadzacie to w mojej byłej klasie ok. 10% dziewczyn nie było dziewicami w wieku 15 lat(2 kl. Gimnazjum), 30% w wieku 16 lat(3 klasa gimnazjum)
ps. Nie mieszkam w mieście a ta szkoła też nie jest w mieście. )

* * *

Ok. godziny 3.00 Harry i Hermiona zeszli na dół. Dużo ludzi leżało na podłodze, w ogródku, a McLaggen w żywopłocie się ułożył. W kuchni odbywał się seks grupowy, czyli jednym słowem sobie nie żałowali. Wszędzie leżały puste butelki po RÓŻNYCH alkoholach. Parę osób jeszcze tańczyło, jeśli wymachiwanie rękami i nogami siedząc na fotelu lub chodzenie na czworaka można nazwać tańcem. Najlepiej trzymali się Fred i jego dziewczyna, jeszcze coś w miarę chyba kontaktowali. Bo się całowali siedząc na kanapie. Potem wstali i poszli na górę.. pewnie się nie domyślacie po co.. (Harry i Hermiona przecież zwolnili najwygodniejszą sypialnię w tym domu) Usiedli na fotelu.
- Kurwa musi być coś jeszcze do picia, chyba wszystkiego nie wychlali.- powiedział Harry.- o jest- powiedział kiedy znalazł pół pełną butelkę wódki pod fotelem.
- Daj muszę się napić- napiła się z gwinta.
- Zostaw mi trochę...- powiedział Harry. W tym momencie usłyszał dzwonek do drzwi.
- No kurwa jeszcze dzwonek rozjebią, będę musiał jutro to wszystko naprawiać po tym bydle...
-Ej kurwa odpierdolić się od dzwonka!- krzyknął. Dzwonek nie przestawał dzwonić. Wstał wkurwiony. Tego im nie podaruje. Gdy otworzył drzwi wmurowało go tak jak nigdy w życiu. Sparaliżowało go na widok tych zwężonych znienawidzonych źrenic. To był Lord Voldemort. Harry odruchowo sięgnął po różdżkę.
- O fuck!- krzyknął na głos kiedy w kieszeni jej nie znalazł. Ale wtopa! Musiał ją zostawić na górze, albo mu wypadła, ale nie to jest teraz ważne. Po co się tym zajmuję, kiedy Harry po raz kolejny spotkał się dosłownie twarzą w twarz z Lordem Voldim. A więc rozpocznijmy ostatnie starcie...
- Harry Potterze, czemu przeklinasz na powitanie. Nalał byś drina spóźnionemu gościowi.- powiedział.- A bym był zapomniał, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin - wcisnął mu w ręce jakąś butelkę(Voldi ma klasę, to był dobry szampan), Harry nie kontaktował, więc ten sam wszedł do środka.
-Ja pierdolę!- krzyknęła Hermiona na jego widok, była już ujebana i nie zdawała sobie sprawy co robi.
-Dlaczego wy młodzi zawsze na mój widok mówicie kurwa albo ja pierdolę? To ma być wychowanie? Zresztą w tych czasach w ogóle nie ma słowa kultura... Jakiś młody człowiek śpi w żywopłocie wiecie? -Czego chcesz?- spytał Harry bo odzyskał głos.
- Powiedzieć ci prawdę o tym jak to było z twoimi rodzicami...
- Wiem jak było naprawdę. Zabiłeś ich z zimną krwią. A potem chciałeś zabić mnie.
- Och Harry, teraz dowiesz się całej prawdy. Całej..- powtórzył i usiadł obok Hermiony. Wyczarował trzy kieliszki, wziął od Harrego szampana i rozlał.
- To jakaś kolejna sztuczka żeby mnie zabić?
- Siadaj i mnie wysłuchaj. To ja mam różdżkę nie ty... wypadła ci kiedy...- użył legimencji aby się tego dowiedzieć i go zatkało - ... no cóż za moich czasów to było nie do pomyślenia...- spojrzał na Hermionę -... no proszę z dziewczyną swojego kumpla... Ten szlachetny Harry Potter prawdziwy Gryfon... bardziej pasowałbyś do mojego domu do Slytherinu... ale mniejsza o twoje życie seksualne. Masz zamiar usiąść czy mam cię zmusić? - Harry usiadł bez słowa, jak chce go zabić to słuchając go przynajmniej przedłuża swoje życie - No więc w noc, w którą miałem zabić twoich rodziców poszedłem do nich do domu. Pogodziliśmy się i twój stary postawił flaszkę. Potem drugą i tak dalej. Twoja matka też z nami piła. Wspominali stare czasy. Zaczęli się kłócić... nie pamiętam dokładnie... chyba to było na temat Syriusz Blacka. Twoja matka przyznała się że zdradziła z nim twojego ojca, kiedy byli jeszcze w szkole...
- Pojebało cię? Co to pierdolisz? To był jego najlepszy przyjaciel! - powiedział Harry. Hermiona spojrzała na niego. Dotarło do niego, że on zrobił niedawno to samo. Nawet nie mógł być zły na Syriusza, mógł być najwyżej zły na siebie. Zresztą czemu on mu wierzy? Przecież to jego wróg.
-Przychodzisz sobie tutaj i opowiadasz jakieś bajeczki o moich starych i Syriuszu? Myślisz, że ci uwierzę? To podstęp? Chcesz, abym umarł myśląc źle o mojej matce i ojcu chrzestnym, których ty zabiłeś?
- Blacka zabiła Bella...
- Ale na twój rozkaz. Ty chciałeś śmierci wszystkich na których mi zależało. Przez ciebie nie żyje nawet Dumbledore... - głos ugrzązł mu w gardle, poczuł ogromną nienawiść do Snapa...- no dalej! Kończ swoją bajeczkę jestem ciekaw co jeszcze wymyśliłeś. A co może to mój ojciec zabił matkę a ty byłeś tylko niewinnym świadkiem?!
- Nie! Twój ojciec dostał szału, zresztą nie panował nad sobą bo był pijany. Rzucił się na twoją matkę... nie wiedziałem co robić ona się broniła. Przesadziłem z zaklęciem. Wyrzuciło go przez ścianę z taka siłą... Przedtem miotał zaklęciami na wszystkie strony. Trafiło twoją matkę. Oboje nie żyli. Zostałeś tylko ty. Owszem chciałem cię zabić. Tak kazała przepowiednia, ale tylko ciebie. Twoich starych nie zabiłem... Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie. Co mam zrobić żebyś mi uwierzył?
- Zabij Snapa i Bellatriks Lastrange...
- Bella już nie żyje...
- Kto to zrobił? Ty?
- Narcyza Malfoy...
- Dlaczego?- tym razem odezwała się Hermiona.
- Bellatriks chciała torturować jej syna Draco..
-Nic mu się nie stało?- spytała zszokowana. Voldi dziwnie na nią spojrzał... Wiedział od dawna, że byli razem...
- Bellatriks chciała poznać pewne informacje... na moje zlecenie... Draco pod groźbą śmierci nie powiedział jej żadnej tajemnicy, której dowiedział się od ciebie panno Granger... chciała go torturować, gdy on zamknął swój umysł i jej legimencja była bezużyteczna... wtedy znalazła ich Narcyza. Zabiła ją bez wahania... Kochała swego syna ponad wszystko...
- Ale czy on...- powiedziała Hermiona przerażonym głosem.
- Nie nadawał się na śmierciożercę... rządziły nim emocje... – tu Hermiona zaczęła płakać- nie panikuj... pozwoliłem mu odejść. Jeszcze przed tym jak odesłałem wszystkich... On jest inny niż jego ojciec. On ma charakter(no właśnie charakter to jego największy problem) nie to co ta chciwa wyzęta szmata Lucjusz... sprzedałby każdego... nawet MNIE...
- No dobrze Bellatriks nie żyje i nie ukrywam, że mi lepiej - powiedział Harry - ale co ze Snapem?
- Mogę ci dać jego głowę na tacy... nawet jeszcze żywą. Ale może twoje zdanie o nim się zmieni...
- O tym mordercy! Nigdy!
- Tej nocy będziesz miał jeszcze dwóch spóźnionych gości. Wszystko się wyjaśni kiedy przyjdą... ale chyba się spóźniają...
- O czym ty mówisz?
- Nienawidzę tej waszej niecierpliwości. Młodzi ludzie zawsze uważają że to czego oni chcą jest najważniejsze na świecie i zasługuje na natychmiastowe spełnienie.. tymczasem może napijmy się szampana... mam niewybredny gust jeśli chodzi o tak wyrafinowane trunki...- Hermiona się napiła. Uspokoiła się od momentu kiedy rozmawiali o Malfoyu. Harry poczuł się dziwnie zaniepokojony tak gwałtowną reakcją.
- Głowę na tacy to znaczy, że zabiłbyś Snapa?- spytała Hermiona.
- Zabijanie już mnie nie kręci. Teraz wykreowałem siebie na mugolskiego prezydenta. Na początku zastanawiałem się jaką ksywkę wybrać Busz (bo to nie prawda, ze Busz nie lubi Hoop Coli to „z” to po to aby nie ponosić konsekwencji za to co piszę, bo zacznie mnie ścigać CIA) czy Putin, ale zdecydowałem się na Busha.- w tym momencie machnął różdżką i wyglądał jak prezydent USA - Wiecie jak fajnie jest pod pretekstem działań pokojowych kraść ropę i jeszcze inne kraje włażą mi do dupy bo mam bombę atomową, to takie coś co zabija dużo mugoli a oni się tego cholernie boją... Jego wyznania przerwał dzwonek do drzwi. Harry poszedł otworzyć z myślą, że nic dziś go już nie zaskoczy. Jednak się mylił. W drzwiach stał Snape. Przywitał Harrego pogardliwym spojrzeniem. Był z kimś jeszcze, jednak ten człowiek był w pelerynie z kapturem, która zakrywała mu twarz. Snape wszedł do środka jego oczy omiotły delikatnie mówiąc nieporządek, oraz osoby w „różnym” stanie będące na tej imprezie. Tajemniczy przybysz wszedł za nim.
- Czy to McLaggen śpi w żywopłocie? Właśnie ci obżygał trawnik Potter... ach Czarny Pan... witaj...- powiedział Snape gdy ujrzał Voldiego.
- Mówiłem ci Snape nie nazywaj mnie już tak jestem Tom Riddle dla przyjaciół a dla reszty czyli mugoli George W(czyt. dablju) Bush (czyli Grzegorz Debil Bush).
-Oczywiście...Chyba sobie uciąłeś już pogawędkę z Potterem... A cóż to? Święta trójca się rozpadła... Potter ,Granger, a gdzież jest Weasley? - tu użył legimencji na Harrym bo Hermiona już potrafiła się mu przeciwstawić - No nie... To że twój przyjaciel się ujebał nie było powodem żebyś przeleciał jego dziewczynę Potter...- powiedział sącząc każde słowo jak nietoperz wbijający kły w ciało ofiary.
- Nic ci kurwa do tego! – powiedział Harry. Teraz nienawidził go całym swym sercem. Pragnął się na niego rzucić, zaczął się zbliżać do Snapa, który patrzył na niego ze źle skrywaną satysfakcją...
- Dość!- powiedział czyjś głos.
Harremu wydawało się, że zna go bardzo dobrze. Był to głos tajemniczej postaci, której dotąd nie zauważał. Nie mógł w to uwierzyć... spojrzał na przybysza. Nie miał już peleryny. Za to można było obejrzeć w całej okazałości długa srebrną brodę i okulary połówki. Harry po raz kolejny doznał szoku, nie mógł się poruszyć z wrażenia. Ten człowiek wyglądał zupełnie jak Dumbledore. Hermiona stała tak samo wmurowana jak on.
- Dość tego Severusie! Przestań ich dręczyć! Nie po to tu jesteśmy.- spojrzał na Harrego i Hermionę- Witaj Harry, panno Granger...i ty Tom...
- Ale jak? Jak? Przecież pan nie żyje...-powiedział Harry.
- Jednak stoję tu przed tobą... to była jedna wielka parodia (Ma rację). Moja śmierć, pogrzeb, wszystko po to aby pomóc ci zniszczyć Lorda Voldemorta...
- Ale ja widziałem pana nieżywego tam pod wieżą... wszyscy widzieli jak to możliwe? -Przy małej pomocy Horacego i Severusa udało mi się to upozorować... miałem plan... ale teraz okazał się on bezużyteczny. Dogadaliśmy się z Tomem. Już po wszystkim Harry. Od tej pory twoje życie będzie normalne. Przeszedłeś okropne rzeczy przez ostatnie kilka lat. Straciłeś rodziców, Syriusza... Ale teraz jesteś już dorosły. Możesz zrobić co zechcesz ze swoim życiem. Po tym koszmarze zostanie ci tylko blizna...(kończę słowem „blizna” ponieważ mam nadzieję że to będzie ostatnie zdanie 7 cz. hp...)

* * *

- Po tym wszystkim martwi mnie tylko jedna rzecz.
- Jaka?
- Czy ty kochasz Malfoya? Tak zareagowałaś na myśl, że coś mu się stało jakby był ci bardzo bliski... -Harry ja już się z tego wyleczyłam. Nie kocham go, gdyby tak było nie mogłabym być z Ronem, a dzisiaj... z tobą.
- To znaczy, że ty... wiesz w jakiej jestem sytuacji. Mamy z Ginny kryzys, ale ja ją nadal kocham...
- Ja też kocham Rona mimo tego co wydarzyło się ostatnio.. Nie wiem Harry co do ciebie czuję ale to jest bardzo silne... poczekajmy i zobaczmy jak to się dalej potoczy... nie mów nic Ginny i Ronowi. Przy nich zachowujmy się tak jak dawniej...
- Masz rację to najlepsze wyjście. Chodźmy obudzić Rona już siódma. Może się tam utopił..
- Dobra a potem pójdziemy spać bo padam z nóg po tych wszystkich przeżyciach... już chyba zaczynam mieć kaca- powiedziała Hermiona.
Jednak do łazienki nie dotarli bo po drodze „wstąpili” do pokoju Harrego. Nie muszę wyjaśniać po co. Więc jednak to nie było chwilowe zauroczenie. Cóż zobaczymy co z tego wyjdzie...

* * *

- Hermiona mi właśnie powiedziała co było w nocy. Ale mnie ominęło. Masz coś na kaca?
- Co? A no rzeczywiście, ale były jazdy. Teraz już mi lepiej. Już po wszystkim. To niesamowite, czeka mnie normalne życie. Zaliczę owutemy, potem zostanę aurorem jak mi się uda... O kurwa, do tej pory myślałem tylko o Voldemorcie, o moich rodzicach, o przeszłości. Teraz mam przed sobą przyszłość...
- Dobra nie pierdol daj mi kurwa jakieś piwo bo zaraz cię jebnę...
- Masz. Zalałeś się wczoraj ja pierdolę... Hermiona się wkurwiła...
- No właśnie... czepiała się mnie o to... już nie można się spokojnie ujebać...
- Wiesz jakie są dziewczyny... martwiła się o ciebie...
- No nie wiem, słyszałem od Freda, że nieźle się beze mnie bawiliście...
- No co ja byłem sam, ona też...
- Ale on mówił, że jakoś dziwnie się zachowywaliście...
- Stary, ona jest tylko moją przyjaciółką. Niezła z niej dupa, ale to nie znaczy, że mam ci odbijać dziewczynę. Wyluzuj...
- Nieważne, zapomnij o tym...
- Już zapomniałem.

* * *

Z pamiętnika Hermiony
1 sierpnia (dzień po imprezie)
Dzisiaj musieliśmy wszystko sprzątać bo jutro wracają mugole. Strasznie się czułam na kacu. Nie bardzo się napracowaliśmy bo używaliśmy czarów. Starty było ogromne, trawnik był tak obrzygany, że wypaliło dziury. Harry wyprowadza się na resztę wakacji do Nory. Ja też oczywiście. Ron powiedział, że bardzo się za mną stęsknił i już dłużej nie może beze mnie wytrzymać. Ciekawe jak się będziemy ukrywać przed panią Weasley. Chyba mu powiem, że pod dachem jego rodziców nie będziemy tego robić.(już to widzęJ) To byłoby nie fer. A jak zrobi się podejrzliwy? Nie mogę z tym skończyć. Nie mogę powiedzieć Ronowi, wtedy ich przyjaźń i nasz związek skończyłby się na zawsze. Nie wiem jak spojrzę w oczy Ginny. Na szczęście jej tam nie będzie. To okropne. I jeszcze tak się przestraszyłam na tę wzmiankę Voldiego o Draco. On chyba mnie naprawdę kochał skoro nie chciał nic powiedzieć Bellatriks. Ja nie jestem normalna. Kochać trzech chłopaków jednocześnie. To chore. Powinnam zostać zakonnica, nie krzywdziłabym tylu ludzi. To wszystko moja wina... (Przynajmniej ma wyrzuty...)

* * *

Ostatnie wydarzenia nie dawały Hermionie spokoju. Postanowiła wysłać do Draco list i opisała mu wszystko co się tam wydarzyło.(oprócz tego, że przespała się z Harrym). W tych okolicznościach to bardzo prawdopodobne, aby znowu byli razem... a dawne uczucie odżyło.
Kochany Draco!
Musze ci coś wyznać moje stare uczucie ostatnio odżyło. W te ostatnie dni wydarzyło się coś bardzo dziwnego. Sam-Wiesz-Kto odwiedził Harrego na urodzinach.(tu w skrócie opisała co się wydarzyło) W związku z tym, ze zagrożenia, które było powodem naszego rozstania, już nie ma. Chciała bym cię zapytać czy może będziemy razem? Bardzo mi na tym zależy ponieważ wiem że nie tylko ja czułam coś niezwykłego ale też i ty. Pomyślałam że teraz w szkole możemy otwarcie pokazywać nasze uczucia.

Twoja Herma

* * *

Tego wieczoru trójka przyjaciół siedziała tak jak dawniej, razem, przy piwie dyskutując o wydarzeniach ostatniego wieczoru. Jutro mieli jechać do Nory na resztę wakacji. Nikt, patrzący z boku nie zorientowałby się jakie ukrywają tajemnice. Ron nie wiedział o tym co wydarzyło się wczoraj w nocy. Nic nie podejrzewał... za bardzo im ufał. Jednak sam też coś ukrywał. I tylko dwie osoby wiedziały co. On i Gabrielle Delacur...

Podziel się
oceń
6
4

komentarze (24) | dodaj komentarz

Przyjazdy i wyjazdy na Privet Drive

poniedziałek, 28 kwietnia 2008 11:42
Co Harry naprawdę czuje do Ginny? Jak skończy się jego romans z Hermioną? Jak zachowa się Ron? Co się stanie gdy Harry osiągnie pełnoletność? I w kim zakocha się Dudley? Na te wszystkie pytania znajdziecie odpowiedz w tym opowiadaniu.

Harry leżał na łóżku(właściwie to sobie walił konia, bo już przyzwyczaił się do częstego bzykania Ginny czego mu teraz bardzo brakowało). Gasły latarnie na Privet Drive(latarnice już po pracy, alfonsi liczą zyski), była 4 rano. Usłyszał stukanie w szybę. Szybko zerwał się z łóżka. Ujrzał Świstoświnkę. Tak długo czekał na odpowiedź. Szybko otworzył okno i odwiązał sówce list. Ona natychmiast wyfrunęła. Drżącymi rękami rozerwał kopertę. Jego oczy omiatały pergamin z wyrazem żalu i niedowierzania.
Drogi Harry!
Długo nad tym myślałam i uznałam, że pojadę z ojcem. Bardzo mi na tym zależy. Zdecydowałam się w ostatniej chwili i wyjeżdżam za dwa dni. W tej sytuacji nie będziemy się mogli spotkać aż do 30 sierpnia. W związku z tym nie będę na twoich siedemnastych urodzinach. Teraz, tydzień po ślubie Fleur i Billa, coraz bardziej za tobą tęsknie. Wybacz.
Twoja Ginny


Jak ona mogła mi to zrobić?- pomyślał.- Bardziej jej zależy na głupim wyjeździe niż na mnie? A na weselu tylko napomknęła coś że minister zaproponował jej ojcu wyjazd do Bułgarii w celu poszerzania kontaktów międzynarodowych przez Biuro Wykrywania i Konfiskaty Fałszywych Zaklęć Obronnych i Środków Ochrony Osobistej. Nie będzie jej na moich urodzinach, to dla mnie bardzo ważne wydarzenie. Za 2 dni będę pełnoletnim czarodziejem. Wtedy Voldemort będzie mógł mnie znaleźć. Będę się musiał z nim zmierzyć, prędzej czy później. Możemy się już nigdy nie spotkać z Ginny. A może jej nie zależy już na mnie? Może pojawił się ktoś inny? Tak jak ostatnio. Ale co Wiktor Krum może mieć wspólnego z tym wyjazdem?
* * *
Harry jadł śniadanie w kuchni razem z Dursleyami i wysłuchiwał przed ich wyjazdem nudnego zrzędzenia.
-... i pamiętaj nie dotykaj też wieży i telewizora ... w ogóle niczego nie dotykaj a jak wrócimy to ma cię tu już nie być. Po siedemnastych urodzinach zgodnie z umową- wuj Vernon zwracał się do Harrego.
-Ta jasne z przyjemnością...
-I jeszcze mi tu pyskuje...- Harry wstał z miejsca i wyszedł. Nie chciał im czegoś zrobić przez „przypadek”.
Z salonu usłyszał pożegnanie ciotki Petunii z Dudleyem.
-A jak ON będzie chciał ci coś TYM zrobić to Dziudziaczku zaraz dzwoń do mamusi, dobrze?
-Tak mamo, nic mi nie będzie..
-Nasz syn umie się bronić... – wtrącił się Vernon
-Pa Dziudziaczku

* * *
-I co? Nadal masz zamiar zapraszać tu tych dziwolągów?
-Spierdalaj, co cię obchodzi?
-To mój dom i będę tu robił co chcę a od kiedy ty przeklinasz?
-Jestem kurwa wolnym człowiekiem jasne? I będę mówił co mi się podoba, a ty możesz mi najwyżej obciągnąć
-Nieźle cię uczą w tej twojej szkole...- w tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Dudley wyjrzał przez okno.
-Ja pierdole ale laska- Harry też wyjrzał i zobaczył.... Hermionę. Wyglądała inaczej w mugolskich ciuchach. W głębi duszy musiał przyznać że wyglądała bardzo pociągająco w tej skąpej bluzeczce. Poszedł do drzwi jej otworzyć.- Znasz ją?- zapytał Dudley.
-Znam, nie twoja sprawa. A teraz spierdalaj stąd.
-Nie będziesz mi rozkazywać. I tak miałem iść do Paris...(jeśli się dziwicie czemu Dudley tak łatwo ustępuje to wtrącę, że Harry od roku bierze sterydy)
-I zachowuj się w jej obecności przyzwoicie..
-Ona jest z twojej szkoły? To twoja dziewczyna?
-Powiedziałem spierdalaj stąd.- Harry otworzył drzwi. Dudley wyszedł gapiąc się na Hermionę i przechodząc obok niej bez słowa. Ona też go zignorowała.
-Cześć Harry!- powiedziała z promiennym uśmiechem i rzuciła mu się na szyję- jak dobrze cię widzieć!
-Witaj- odpowiedział zdezorientowany bo poczuł słodki kuszący zapach. Natychmiast przypomniał sobie ich pocałunek na weselu, wiedział, że postąpili źle, nie byli trzeźwi nie myśleli rozsądnie, Jednak mimo wszystko, nie żałował tego. Nie mógł żałować. Pomyślał o Ginny, poczuł żal, żadnych wyrzutów sumienia. Kiedy patrzył w te roześmiane pełne życia brązowe oczy Hermiony uświadomił sobie, że gdy
pojawiła się w jego życiu Ginny, rzadko przebywał z Hermioną, rzadko rozmawiał. Chyba mu bardzo tego brakowało, choć nie zdawał sobie z tego sprawy. Do tej pory była jego przyjaciółką, kim Ginny nigdy do końca nie mogła zostać. Z Hermioną przeżył więcej. Narażali dla siebie życie, pomagała mu od kiedy się poznali Jednak czuł, że może się to przerodzić w coś więcej, przyjaźń przerodzona w miłość? Oparta na niej? W tym momencie pomyślał o Ronie. Nie mógł mu tego zrobić. Nigdy nie zaryzykował by ich przyjaźni i związku z Ginny...
-Co ci jest? Dziwnie wyglądasz - powiedziała gdy go puściła.
-Nie mogłem spać w nocy... wejdź to ci opowiem- weszli do kuchni. Hermiona usiadła.
-Chcesz coś do picia?
-Nie dzięki... no to mów co się stało...
-Chodzi o Ginny...
-Rozumiem... jeśli o ten pocałunek to zapomnijmy o tym. To było głupie i dziecinne. Wkurwiłam się na Rona i tę zdzirę Gabrielle. Po pijaku można zrobić coś czego się będzie bardzo żałować...
-Hermiono ja tego nie żałuję- postanowił jej wyznać, przez chwile zauważył na jej twarzy lekki uśmiech- Chodzi mi o coś zupełnie innego. Ginny jedzie do Bułgarii napisała mi list, nie będzie jej do końca wakacji. Zobaczymy się dopiero w szkole. Zdecydowała się w ostatniej chwili nie wiem co jej odbiło...
-Ja wiem. Wiktor chciał jechać z panem Weasleyem i okazało się to możliwe.
-Co? Z jakiej racji?
-Powiedział, że zna tam wielu znaczących ludzi. Gadali na weselu razem z Ministrem. Powiedział, że to świetny pomysł i że takie kontakty przydadzą się w trudnych czasach, a Wiktor może je pomóc nawiązać panu Weasleyowi.
-Co ona w nim widzi? To ma być zdrada? Ten pierdolony Krum, specjalnie chciał tam jechać, bo miał nadzieję, że Pan Weasley zabierze Ginny.
-Harry, przykro mi. Mam nadzieję, że się mylę, ale wydaje mi się że to właśnie on był powodem decyzji Ginny... choć może po prostu chciała się gdzieś wyrwać, wyjechać, poznać kawałek świata...
-I co ja mam teraz zrobić?
-To kwestia tego czy jej ufasz. Może ona jest nim tylko zafascynowana, a może chodzi o coś zupełnie innego. Pokaż mi ten list.- Harry dał jej list bo trzymał go w kieszeni. Po przeczytaniu Hermiona powiedziała.
-Nie martw się Harry, z tego wynika że jej zależy na tym wyjeździe. Po prostu jej zaufaj i się tym nie przejmuj ten miesiąc szybko zleci...
-Ale ona olała moje urodziny, wiesz jakie to dla mnie ważne? Nie wiem co się stanie kiedy będę pełnoletni, owszem fajnie będzie móc używać magii kiedy się chce, ale tu chodzi o Voldemorta. On będzie mógł mnie znaleźć, próbować zabić, magiczna ochrona przestanie działać o 12.00. Boje się tego...
-Już tyle razy mu uciekłeś. Daj spokój, teraz mamy ważniejsze sprawy. Trzeba jakoś to wszystko zorganizować. Specjalnie przyjechałam dzień wcześniej.
-A Ron? Wy nadal się nie odzywacie? Pisał mi że będzie tu jutro. Nie wspomniał o tobie słowem. Nie wybaczyłaś mu jeszcze tego? Nie rozmawialiście?
-Harry on jest święcie przekonany, że nie ma mnie z co przepraszać. A ja myślę że wręcz przeciwnie. Nie odezwał się do mnie od wesela. Myślę, że to koniec naszego związku...- rozpłakała się. Harry ją przytulił.
-Nie płacz, Ron prędzej czy później zrozumie jak bardzo mu ciebie brakuje... jutro się wszystko wyjaśni, zobaczysz..- powiedział.
-Nic się nie wyjaśni. Ty nic nie rozumiesz. Gabrielle mu powiedziała, że spałam z Wiktorem Krumem jak ze sobą chodziliśmy.
-I on jej uwierzył?
-Tak, bo to prawda... Fleur zobaczyła jak wychodzimy razem z łazienki, wtedy podczas Turnieju...
-Zaskoczyłaś mnie. Trochę rozumiem Rona. Ja też bym się wkurwił na jego miejscu. Ale w końcu to było dwa lata temu. Nic cię z Ronem nie łączyło oprócz przyjaźni. Mogłaś robić co chciałaś...
-Do niego nie dociera, że to było dawno temu. Ja go kocham, ale on mnie teraz nienawidzi. Nie wiem co robić...
-Hermiono jeśli on cię naprawdę kocha to ci wybaczy, jeśli to co was łączy to miłość, to takie przeszkody jej nie zniszczą. Ale jeśli zazdrość i to jeszcze tak bezpodstawna może ją zabić to jaki jest sens to dalej ciągnąć.(ja normalnie mam talent, marnuję się w tej dziurze...)
-Może masz racje, jeśli mnie kocha to jakoś to będzie. Niepotrzebnie się rozkleiłam.
-To co idziemy na zakupy? Musiałem wymienić sporo kasy na mugolskie pieniądze... a to bydło trzeba czymś nakarmić i napoić, będziemy musieli wziąć taksówkę...
-Dobra, a właściwie gdzie są twoi mugole?
-Wyjechali na wakacje. Zostawili Dudleya, bo to była ich 20 rocznica ślubu i pewnie chcieli być sami, a on w końcu ma 17 lat. Nieźle się złożyło... musiałbym robić balangę na Grimmauld Place... a tam jest strasznie ponuro.
-A co z Dudleyem? Gdzie on poszedł?
-Znika gdzieś często. Chyba boi się przebywać ze mną w jednym miejscu... często odwiedza naszą sąsiadkę. Wygląda jak barbie, pewnie jakaś kurwa nie wiem dokładnie jak się nazywa...
-Jak kurwa to pewnie Gabrielle. Oj dobra nie ważne, zbieraj się jedziemy, potem się rozpakuję.

Podziel się
oceń
1
1

komentarze (6) | dodaj komentarz

Ciąża Ginny

niedziela, 20 kwietnia 2008 15:12
Wstęp
Wiem że długo nie pisałam. Jednak znowu zaczęłam, bo mam wenę. Teraz tak krótko streszczę to co powinniście wiedzieć przed przeczytaniem noty. Kolejna powinna sie pojawić za tydzien, wczesniej raczej nie dam rady.
Syriusz dowiedział się że Rita nie jest w ciąży, więc spotyka się z Doris matką Sisi.
Ginny, Tami, Hermiona oraz Sisi z Kleo stały się dobrymi przyjaciółkami.
Mam nadzieje że się wam spodoba ta nota. W moich opowiadaniach opisze ostatnie dwa tygodnie Hogwartu, w którym przebywał Harry. To będą niezwykłe tygodnie dla wszystkich bohaterów.


* * *
Ginny wpadła nagle do pokoju, minęła w drzwiach Seamusa i Deana. Ron, Neville i Harry nadal spali.
- Harry! Harry wstawaj! – zawołała wystraszonym głosem Ginny potrząsając chłopaka.
- Co się kurwa stało Ginny? – zawołał zaspanym głosem Harry lekko zdenerwowany i przekręcił się na drugi bok.
- Obudź się – powiedziała Ginny płaczliwym głosem. Stała nad nim i patrzyła się a z jej oczu płynęły łzy. W tym momencie obudził się Ron i Neville, oboje spojrzeli na łóżko Harrego i Ginny nad nim. Widząc ja Harry podnosi się i przytula płaczącą Ginny, ubrali się w pośpiechu i wyszli z pokoju.
Trwał właśnie ostatni dzień owutemów, które rozpoczynały się o równej dziewiątej rano.
- Harry pospiesz się za godzinę mamy ostatni egzamin – rzucił Ron wychodząc z sypialni.
- Ok. dobra – odpowiedział Harry poganiając Rona żeby ten szybciej wyszedł – Kochanie, co się stało, że przyszłaś do mnie rano? – zapytał się chłopak swoim najczulszym głosem.
- Miałam znowu poranne mdłości – załkała.
- Pewnie się czymś zatrułaś. Idź do skrzydła szpitalnego pani Pomfrey ci pomoże..– stwierdził bezuczuciowo Harry zakładając spodnie.
- Nie Harry – Ginny usiadła na łóżku mając nogi pod brodą i kołysząc się do przodu i do tyłu (choroba sieroca (tak, w końcu ma tyle rodzeństwa ze to chyba normalne, za mało miłości) xD) - ja zrobiłam dziś test z eliksirem – chłopak nagle spojrzał ze strachem na dziewczynę i zastał w bezruchu zapinając pasek.
- Ginny… ty chyba nie jesteś… przecież się zawsze zabezpieczamy… - strach było słychać w głosie Harrego – Ginny… kochanie…powiedz, że to nieprawda…
- Nie mogę… - zawołała szeptem jakby się bała, że ktoś usłyszy a chociaż byli sami w pokoju to tutaj nigdy nie ma pewności. (ściany mają uszy, krzaki też, ale to tylko u nas xD plotkary wszędzie zarzuca podsłuch)
- Boże przecież ja mam dopiero niecałe osiemnaście lat!
- A ja siedemnastu nawet nie mam! – zawołała histerycznym głosem.
- Dobra uspokój się – powiedział przytulając dziewczynę do siebie - zrobiłaś ten test i co? Niebieski pozytywny, czerwony negatywny czy tak?
Dziewczyna przytaknęła.
– Pokaż fiolkę! – Harry wyciągnął dłoń.
- Nie krzycz na mnie – dziewczyna jeszcze bardziej się rozpłakała, ale włożyła rękę do kieszeni i wyjęła coś kładąc to na dłoni Harrego. Chłopak otworzył dłoń i patrzył na fiolkę z niebieskim płynem.
- Jak myślisz, który to miesiąc?
- Nie wiem.... pierwszy lub drugi....
- Nie martw się – Harry zaczął chodzić nagle po pokoju, Ginny nadal się bujała do przodu i do tyłu.
- Tobie łatwo powiedzieć bo kończysz szkołę a ja?
- Co ty?! Ożenię się z tobą. (Cudowne oświadczyny :) każda by tak chciała)
- Byś spróbował nie!!! Ale za dwa trzy miesiące zacznie widać mi brzuch, co wtedy?
- Daj mi pomyśleć, tego się nie da tak nagle ogarnąć.
- Dobra – Ginny wyszła wściekła z pokoju, trzaskając drzwiami.
Harry spojrzał na zegarek, za 30 minut ma mieć egzamin. Dokończył ubierać się w pośpiechu i zszedł na dół do Pokoju Wspólnego.
- Już miałem iść po ciebie. Co się stało Ginny? Wybiegła tak nagłe? – zaczął zadawać pytania Ron.
- Chodźmy na egzaminy, po drodze ci opowiem – odpowiedział Harry widząc przysłuchujących się im Romildę Vane.
Obaj chłopcy wyszli przez portret.
- Teraz możesz mi już powiedzieć.
Harry nagle się zastanowił, przypomniał sobie reklamę pralki „Becko” co często oglądał u wujostwa. Wyobraził siebie w roli grubego męża i Rona zamiast żony. Jego głupie wyobrażenia przerwało szturchnięcie zniecierpliwionego Rona.
- Wiesz, te babskie dni. Wszystko przeżywa podwójnie.
- To, wiem o co chodzi. Jak Hermiona nie raz złapie coś to aż się na nią wkurzam, ale wtedy jest jeszcze gorzej, wiec lepiej nic nie mówić...
Resztę drogi spędzili w milczeniu. Przeszli paroma skrótami aby być szybciej.
- Gdzie byliście? Za parę minut mamy egzamin – powiedziała na przywitanie Hermiona.
- Wyluzuj wszystko umiem Ron też, zresztą to ostatni egzamin i dwa tygodnie luzu.
- Czy ja wiem czy ty będziesz mieć taki luz? – stwierdziła Hermiona, kładąc nacisk na słowa ty. Ron to zauważył ale nic nie zdążył powiedzieć bo zaczął się egzamin i musieli wejść do Wielkiej Sali.


* * *
Po skończeniu egzaminów od razu cała trójka skierowała się nad jezioro.
- Co się stało? – zaczął Ron.
- Nie rozumiem?
- Widziałem twoją minę na słowa Hermiony, możesz mi powiedzieć o co chodzi – skierował słowa do Harrego.
- Ron, kochanie źle mnie zrozumiałeś. Nic się nie stało.
- Nie no Hermiona musi wiedzieć przecież i tak się dowie.
- Wiem ale może…
- Cześć wam – powiedziała Sisi, która podeszła do nich z Kleo, Tami i Ginny.
- Jak po egzaminach? – zaczęła Tami. Ginny założyła ręce na piersi i stanęła dalej z obrażoną miną. Harry zerknął za nią, ale nic nie zrobił. Nie myślał jeszcze o tym co mu powiedziała bo miał egzaminy.
- Och nic trudnego – stwierdziła Hermiona.
- Tak nic.... chociaż miałem z jednym pytaniem problem – oświadczył Ron.
- A ty Harry? – zapytała Kleo.
- Co? – zapytał się Harry jakby wyrwany z letargu - Nie najgorzej, musze iść się przejść – powiedział Harry i odszedł od przyjaciół. Ginny wtedy podeszła do nich i zaczęła z nimi rozmowę.
Harry najpierw poszedł do łazienki po drodze potkał Romildę.
- Siema Harry masz może fajkę?
- Mam a bo co?
- Dasz jedną jak chcesz mogę ci obciągnąć albo nawet i coś więcej. (nie no spoko, dziwki są pośród nas... to taka aluzja do (wiesz kogo)z gimnazjum która dawała za fajki)
- Wiesz co nie mam ochoty. Słyszałem, że dostałaś ostatnio jakiegoś syfa i zarażasz wszystkich.
-Miałam już się wyleczyłam – oświadczyła z zadowoleniem.
-Tak jasne – odpowiedział Harry kierując się w inną stronę, jak najdalej od Romildy.
Zastanawiał się z kim może porozmawiać o swoim problemie. Ronowi nie powie, przynajmniej teraz dopóki czegoś bardziej konkretnego nie postanowi. Nagle stanął, nogi same zaprowadziły go do gabinetu swojego ojca chrzestnego. Zapukał do drzwi.
- Proszę wejść! – zawołał głos w środku. Harry ostrożnie otworzył klamkę zastanawiając się jak powiedzieć o tym swojemu ojcu chrzestnemu.
- Witaj Harry! Nie spodziewałem się ciebie tutaj po egzaminach. Usiądź – powiedział wskazując krzesło na przeciwko biurka – Sadziłem, że pójdziesz gdzieś na melanż.
- Ja tez tak myślałam ale zmieniłem zdanie po dzisiejszym poranku.
- Co takiego się stało? Może się czegoś napijesz? Oblejemy razem zakończenie egzaminów.
- Nie dziękuje naprawdę.
- Harry co się stało – powiedział teraz Syriusz z lekkim przerażeniem. (Jego chrześniak nie chciał pić? Cos jest nie tak.)
Nastał krótka chwila ciszy, Syriusz przeszył go swoim spojrzeniem. Harry westchnął.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć.
- Mnie możesz wszystko. Jestem dla ciebie i ojcem, i przyjacielem.
- Wiem o tym dlatego tutaj przyszedłem.
- To w końcu powiedz o co chodzi.
Harry wziął głęboki oddech.
- Ginny jest w ciąży.
Syriusz ukrył twarz w dłoniach. Harry nagle poczuł się jakby stał przed swoim nauczycielem i przyznawał się do ściągania na klasówce.
- Postanowiliście coś już – przerwał te niezręczna cisze Syriusz.
- Właściwie to nic, chce się z nią ożenić.
- To bardzo trudna sytuacja, zwłaszcza że został jej jeszcze rok nauki i owutemy.
- Wiem o tym.
- Ktoś o tym wie jeszcze?
- Hermiona i chyba Tami, Kleo i Sisi, ale co do nich nie jestem pewien.
- A Ron?
- Nie.
- To mu musisz delikatnie powiedzieć. Nie powinien się dowiedzieć tego przypadkiem.
- Nie wiem co z rodzicami Ginny....
- Może weźcie ślub taki cichy i szybki ślub w Hogsmade?
- No to dobry pomysł. Ale przecież rodzicom Ginny od razu nie powiemy, że jest w ciąży.
- Będziecie już po ślubie.
- Masz racje Syriuszu, wielkie dzięki – powiedział Harry i wybiegł z gabinetu.
Przechodził właśnie jakimś korytarzem, z naprzeciwka szedł Ron.
- Widziałeś może Ginny?
- Ginny? Moja siostrę? – Ron uderzył kolegę w pięścią brzuch – Po co ci moja siostra? – teraz dostał w twarz. Harry upadł na podłogę a Ron zaczął go kopać. W pewnym momencie chłopak stracił przytomność, odzyskał dopiero w skrzydle szpitalnym.

Podziel się
oceń
13
2

komentarze (30) | dodaj komentarz

Mam wene

poniedziałek, 14 kwietnia 2008 16:53
Wczoraj cały dzień chodziłam jakaś struta. Myślałam ze moze to z powodu kłutni z chłopakiem. Stwierdziłam że nie ma sensu z nim być... No coż to na pewno nie moja wina. Nie odzywa sie ja tez nie mam zamiaru ale jego strata. Wieczorem kiedy uczyłam sie fizyki olśniło mnie. Moja wena powróciła. Naprawde znowu moge pisać opowiadania o Harrym Pottrze. Opublikuje nowe opowiadanie w sobote lub niedziele. Zobacze na kiedy sie wyrobię poniewarz pisze w zeszycie a bede musiała przepisać . Jeśli chcecie być poinformowani o mojej nowej nocie napiszcie w komentarzach, a ci którzy sa w linkach nie musza. Aż sama jestem zaskoczona sobą mam nadzieje ze ona nie minie zbyt szybko i bede
 pisać dalej. Motywujcie mnie komentarzami to pomorze. No to chyba na tyle czekam na komentarze.

Podziel się
oceń
2
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Koniec

piątek, 29 lutego 2008 12:58
To ostatnie moje odowiadanie, nie będzie kolejnych bardzo mi przykro. Nie będę także prowadzić kolejnego bloga. Oto powody dla których to zrobię:
Brak czasu – chodzę do 2 klasy i za rok matura, ja nie mam czasu siedzieć i pisać sobie takie rzeczy bo musze się uczyć. Jestem na rozszerzonej biologii i chemii i nie daje rady.
Ostatnio zaczęłam się spotykać z chłopakiem i chce jemu poświecić mój cenny czas a nie temu blogowi.
Nie mam także pomysłów już co kiedyś, zaczęłam jak chodziłam do gimnazjum i to były niezłe pomysły. Wystarczy przeczytać wakacje moje pierwsze samodzielne opowiadanie. Wcześniej pisałam ale wspólnie z koleżanką a ich tutaj nie opublikowałam.
Jeśli przeczytaliście wszystkie noty to skomentujcie je wszystkie albo te która wam się podoba. Ja będę odwiedzać tego bloga i sprawdzać komentarze. Odpowiedzi na jakieś pytania dotyczace tego blogu umieszcze w 
komentarzach, wiec radze czytać te które sa maoje czyli pod nickein: good-good
Myślałam poważnie żeby prowadzić bloga o dzieciach Harrego, co prawda mam pomysły. Oczywiście problemem jest brak czasu i chyba już nie mam tej samej weny co kiedyś. Zmieniłam się wewnętrznie, dojrzałam w końcu za parę miesięcy będę mieć 18 lat i jakoś inaczej podchodzę do całego świata i pewnych problemów. No ale kończę bo wyjdzie że o sobie więcej pisze niż o Harrym. Prosze o komentarze na temat mojej ostatniej notki.
Aż mi sie serce kraje jak pomyśle ze już nic nie bede pisać więc może coś jeszcze napisze a jak bede miec taki zamiar dam znać na blogu.
Oto lista jak pisałam moje opowiadania od pierwszego do ostatniego:
1. Wakacje.
  - Niezwykłe wakacje Harrego cz.1
  - Ta dziewczyna Dudleya
  - Wakacje, wakacje, wakacje ....
  - Przygotowania do ślubu
  - Co to było za wesaele
2. Kim naprawde jest R.A.B.?
  - Wyjaśnieni zagatki R.A.B.?
  - Początek skandalu... Albus Dumbledore pedofilem? cz.1
  - Cała prawda wychodzi najaw... kolejna cześć Albus Dumbledore-pedofil
  - Zemsta jest słotka... Kolejne fakty z afery o pedofilu
  - Kłamstwo ma krutkie nogi... Albus Dumbledore zmienia płci.
  - Gwałt na Ginny Weasley - szkolna dziwkę
3. Reaktywacja -Więzien z Azkabanu.
  - Pierwsze ferie wielkanocne Harrego poza Hogwartem
  - Rita Skeeter znowu w akcji i wyrzuty sumienia Harrego Pottera
  - #Powrót Harrego#
  - #Powrót Syriusza#
  - #Pierwsza lekcja Syriusza#
  - #Harry działa#
4. Córka Syriusza i jej przygody.
  - Ja pierdole… kurwa… ale lol. To znaczy, że nasz nowy profesor jest twoim ojcem.
  - Melanż z Sisi
  - Wszystko wychodzi na jaw
  - Harry poznaje Anette
  - Snape i Sisi (Harry Potter)
  - Ostrzeżenie Snapa i ... Draco
  - Rozszyfrowanie Snapea.
  - Wszystkiemu winna jest Sisi...
  - I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
Konec


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (34) | dodaj komentarz

I wszyscy żyli długo i szczęśliwie

piątek, 29 lutego 2008 11:59
Następnego dnia, kiedy Sisi obudziła się zeszła od razu na śniadanie. Nie była w zbyt dobrym nastroju. Jednaj zaszła do łazienki. Nikogo nie było weszła do kabiny i wpadła jakaś grupka ślizgońskich dziewczyn. Mówiły o czymś z wielkim poruszeniem.
- Kto by pomyślał że ona zrobi takie coś – powiedział jakiś głos.
- To nie był jej pierwszy raz. Już wcześniej została przyłapana, ale nie była w trakcie – na te słowa wszystkie zachichotały.
- A ciekawa jestem, co na to Sisi i Kleo wiecie te krukonki co jej nie lubiły.
- Pewnie będą świętować w końcu pozbyły się jej.
One muszą mówić o Anette dotarło do Sisi ale co takiego ona zrobiła…
- Trzeba im powiedzieć ej… któraś zna je dobrze?
- Ja znam te Kleo rozmawiałam z nią ze trzy razy to pewnie ona tez mnie kojarzy. Chodźmy poszukać jej.
- Niech się dowie że jej koleżankę wyrzucono ze szkoły.
- Czekajcie jeszcze ja musze wejść do łazienki.
Na szczęście Sisi weszła do kabiny obok.
- Słuchaj a jak zaliczy wpadę to będzie mieć niezłą jazdę.
- Zamieszka u niego, on ma durzy dom to wiesz…
- No ale tak teraz się zastanowiłam… oni zmarnowali sobie rzycie – powiedziała dziewczyna dość poważnym tonem bliskim płaczu.
- Wiem tak mi przykro.
Dziewczyna wyszła z kabiny.
- Nawet nie wiedział pewnie, co ja do niego czuje…poszedł z nią do łóżka.
- Nie przejmuj się znajdziesz kogoś innego. On odejdzie nie będziesz go widywać to ci minie.
- Dziękuję mam ciebie.
Obie dziewczyny wyszły nagle z łazienki. Jednaj Sisi siedział dość długo. Słowa, które usłyszała zmieniły ja nawet wtedy nie zdawał sobie jeszcze jak bardzo. Zaczęła wszystko analizować od początku. Anette przyłapano jak kochała się z jakimś chłopakiem. Wywalono oboje ze szkoły bo to nie był ich pierwszy raz. Jak to możliwe, że ona z Kleo nie widziały tego? Przecież to nieprawda wiele razy rozmawiała z jakimś ślizgonem. Dlaczego nie pomyślały, że jest z nim? Może nie chciały widzieć tego nie wiedziała… Ten chłopak nie był strasznie piękny. A jednak zakochała się w nim jakaś dziewczyna. On nie wiedział o tym. Wstała i skierowała się prosto do Wielkiej Sali. Od razu przybiegła do niej Kleo jak tylko weszła do niej.
- Słyszałaś Anette wywalili ze szkoły?
- Tak słyszałam i to nie problem do radości. Ona zmarnowała sobie rzycie nie skończy już szkoły.
- Przecież jest specjalny kurs domowego nauczania.
- Zapomniałam, ale widziałaś Harrego. Skoro jej nie ma zamienimy się powrotem na ciała.
Zamienili się jeszcze przed śniadaniem. Nie poszli oboje na pierwszą lekcje, bo oboje spali dość silnie.
- Sisi wstawaj, wstawaj mamy za chwile drugie śniadanie.
- Och spałam dłużej niż przewidziałam.
- No nie tak znowu trochę. Bo przespałaś dwie godziny wróżbiarstwa.
- Chuj z wróżbiarstwem i innymi lekcjami chodźmy do Hogsmeade. Co nam szkodzi raz się żyje. Idziemy się spić.
- A później pakować od razu??
- No masz racje to pójdziemy po szkole.
- Teraz mi pasuje.
Obie przyjaciółki skierowały się do klasy i na lekcję.

Tymczasem u Harrego. On obudził się normalni jak poprzedniego dnia wstał ubrał się i zszedł z Kleo na śniadanie. Przysiadły się do jakieś grupki dziewczyn a wszystkie rozmawiały z poruszeniem. Harry na początku nie wiedział, o co chodzi, ale jakaś dziewczyna z ich pokoju wyjaśniła mu a przy okazji także Kleo.
- Poczekaj Palka mów wszystko od początku, bo cię nie rozumiem, co się stało z Anette?
- Więc tak wszystko zaczęło się jakieś dwa miesiące temu. Zaczęła się umawiać z jakimś ślizgońskim chłopakiem. Nikt prawie o tym nie wiedział. W te samą noc, kiedy wywalono Pottera i była cała ta afera z tą dziwka Ginny – w tym momencie Harry otworzył usta, aby coś powiedzieć. Na szczęście Kleo spostrzegła to w porę i kopnęła go pod stołem – Złapali Anette jak pieprzyła się z tym swoim w jego dormitorium. Dostała tylko naganne i szlaban, bo Dumbledore był zajęty bardziej Ginny. Jednak te jej wypady powtarzały się coraz częściej. Jakaś dziewczyna się na nią wkurzyła z jej pokoju, bo ja cały czas budziła ja wracała tak nad ranem. Wczoraj jak Anette wracała ta się wkurzyła i poszła od razu do Spruto i Snape. Oni poszli za wskazówkami tej dziewczyny i przyłapali ich. Teraz pewnie pakuje się bo została wyrzucona.
- A wiesz co za dziewczyna? – zapytał Harry
- Nie.
- A skąd ty to wszystko wiesz? – moja siostra młodsza chodzi na 3 roku w Hufflepuff.
Kleo już miała się jeszcze o coś zapyatać jednak zobaczyła wchodzącego Harrego tzn. Sisi i poszła do niej opowiedzieć o wszystkim. Harry dokończył w spokoju śniadanie. Miał już odchodzić od stołu a podeszła do niego Sisi w jego ciele i Kleo. Sisi miała antidotum Harry od razu je wypił i poszedł dość senny do dormitorium jeszcze Ravenclaw. Obudził go Ron po pierwszej godzinie, którą mieli wolną. Do końca roku szkolnego nie było większych zmian. Wszyscy troje zdali spokojnie owlumentów. Okazało się ze Ritta nie była w ciąży a Syriusz odnowił znajomość z matką Sisi. Po roku czasu wzieli ślub, a później urodziło się im dziecko.


Podziel się
oceń
1
4

komentarze (26) | dodaj komentarz

Koniec Blogu.

sobota, 26 stycznia 2008 21:15
Wiem że dziś dzień wydania 7 cześci Harrego Potter.  Mam nadzieje że 
wszystkim sie wam miło czyta te ksiąkę.  

To opowiadanie będzie moim ostatnim. Tutaj zakończę wszystko. Jednak zanim to zrobie chce zakonczyć wszystkie wątki lub 
przynajmiej większość. Mam do wszystkich 
czytelnkow prośbę. Ostatnia nota ukarze się 29 lutego. W zwiąku z tym
 chce poprosić wszystkich którzy czytali moje
opowiadania. Napiszcie 
w komentarzach pod tą notą jaki wątek dla was był bardzo ciekawy. 
Jeśli chcecie żebym 
go zakończyła lub napisała pare opoiadań jeszcze
 o nim. Zrobie to z miłą chęcią i będe prowdzić dalej blog jednak jeśli
nic takiego nie bedzie zakonczę piasć.
 Więc piszcie komentarze. Ja 
napisałam już ostatnią note do cyklu "Córka syriusza i jej przygody." 
 Prosze wszystkich o komentarze na temat  mojego blogu. 
Umieszcze także galerie o bochaterach która obiecałam.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Wiadomość

sobota, 12 stycznia 2008 11:47
Przepraszam wszystkich ale w tym tygodniu nie umieszcze rzadnej noty. Mam połowinki i musze sie szykować wiec nie bede miec czasu cokolwiek napisać. Jednak obiecuje ze coś umeszcze na tygodniu. Zrobie nowa galierię a w niej zdjecia dotyczace bohaterow.Jeszcze raz przepraszam. Jak juz weszliście to skomentujce te noty co juz są i zdjecia w galerii. Miłego czytania.
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  133 189  

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Przygody Harrego Pottera, moja własma ostatnia część.Postacie ukazane są z innego punktu widzenia do czytania potrzebne duże poczucie humoru.

Lubię to